Tysiąc pięter- Katharine McGEE
"- Przekleństwo zwycięzcy - szepnęła w jego iTenach Nadia i mógłby przysiąc,że słyszał w jej tonę nutę rozbawienia. - Pojawia się wtedy, gdy zwycięzcadostaje dokładnie to, czego chce, lecz okazuje się, że nie jest to do końca to,czego się spodziewał."
Piękna okładka, wspaniały pomysł na akcję i odkrycie nowej i zaskakującej autorki. Czyli bardzo pozytywne wrażenia o książce "Tysiąc pięter". Muszę się totalnie Wam przyznać, że kupiła mnie ta okładka. Od razu chciałam wiedzieć, czym będzie ta książka. Opis sprawił, że zostałam zaintrygowana i postanowiłam ją zamówić. Kupiłam kawałeczek po premierze (w końcu tego samego dnia, czyli 26.04 premietę również miała "Impeium Burz", a mój budżet był w kiepskim stanie). Pomimo tego, że zbliża się sesja studencka, a ja pracuje, okazało się, że książka mnie wciągnęła. Czytałam ją tylko dwa dni, bo jest naprawdę interesująca. Szczególnie genialna jest końcówka, kiedy wszystkie wątki i postacie łączą się ze sobą. Zaintrygowani? Przeczytajcie dalej, co jest tutaj wartego uwagi.



