PRZYCISKI

 

piątek, 30 listopada 2018

Zdrajca tronu- Alwyn Hamilton

"Trwała wojna. Nikt nie był bezpieczny. Nie mogłam mu obiecać przyszłości, 
w której nie oberwę kolejnej kuli, i on nie mógł mi tego obiecać. Ta sama nadzieja, 
która pchała nas do walki, mogła nas zabić."

Pierwszy tom serii przeczytałam jakoś zaraz po polskiej premierze i tak już wyszło, że kontynuacja długo czekała na moją uwagę. Dorobiłam się nawet trzeciego tomu na półce, a całość dalej czekała. Dlaczego? Nie mam zielonego pojęcia, bo "Buntowniczka z pustyni" totalnie mnie w sobie rozkochała! W pędzie recenzowania dla Wydawnictw ciężko mi było znaleźć czas na własne książki, aż zdarzył się ON... zło wcielone, czyli Bartosz, który namówił mnie do powrotu w świat pustynnych piasków. Tak serio wcale się na niego nie złoszczę, ba (!) bardzo mnie cieszy,  że ktoś dał mi tego kopniaka w tyłek i w końcu po raz drugi przekonałam się, jak cudownie pisze Alwyn Hamilton. 

Przed lekturą obawiałam się tego, że wiele wątków z pierwszego tomu uleciało mi z pamięci i gdzieś tam zatarły się szczegóły zakończenia. Alwyn zrobiła coś genialnego. Zaczęła w takim momencie, że tamte szczegóły nie są nam w ogóle potrzebne. Od samego początku całość opisuje tak sprytnie, że wiadomości o poszczególnych bohaterach jakby same wskakują na swoje miejsce w naszej głowie. To wszystko dostaniemy dzięki nowym wątkom, bądź kontynuację poprzednich wydarzeń. Nie ma tutaj sztucznego wspominania i ględzenia, że "było tak, bo ten powiedział tak i zrobił to". Już od pierwszych stron wsiąkamy w klimat rebelii i pustynnych przyjaźni. Wystarczyło kilkanaście stron, aby zacząć się zastanawiać dlaczego nie przeczytałam tego wcześniej. Autorka zdecydowanie wie jak rozkochać czytelnika, wkręcić go w fabułę... a następnie zaskoczyć zakończeniem i spróbować wywołać zawał w naszym sercu. Tym razem udowadnia, że w jednej książce można zmieścić wspaniałych bohaterów, przemyślaną fabułę oraz mnóstwo emocji, przez które nie chciałoby się odkładać tej lektury na bok. 

"Kłopot z wiarą polega na tym, że ona nie jest równoznaczna z prawdą.(...) 
Wiara jest językiem obcym dla logiki."

W tym miejscu najczęściej opisuję bohaterów książki, ale są dwa problemy: ta książka ma mnóstwo wspaniałych postaci oraz jest to drugi tom, a ja wolałabym uniknąć spoilerów, napiszę więc lekko ogólnie. BOHATEROWIE są wystawieni na wiele ciężkich prób. W najbardziej nieoczekiwanej sytuacji znajduje się Amani, która zostaje odcięta od swojej grupy, musi sama o siebie zawalczyć, a w tym wszystkim stara się jeszcze pomóc ich sprawie. Dziewczyna odkrywa też nieco prawdy na swój temat i musi się zmierzyć z demonami z przeszłości. W jej otoczeniu pojawiają się bliskie osoby, których nie spodziewała się już nigdy zobaczyć. Gdzieś tam z boku funkcjonuje też Jin, którego w tym tomie jest wyjątkowo tak jakoś mało. Chłopak stał się trochę wycofany i mniej zaangażowany w więzi z przyjaciółmi oraz swoją dziewczyną. Wyjątkowo tym razem miałam wrażenie, że to Amani jest osobą, która ma więcej odwagi i chęci do działania. Choć całość fabuły skupia się wokół głównej bohaterki i nowych postaci, to autorka nie zapomniała o innych członkach rebelii. Przyjaciele dziewczyny starają się jej pomóc, niejednokrotnie narażając swoje bezpieczeństwo, a nawet życie. Jednak nadchodzi czas próby, kiedy ekipa musi wykonać duży krok. Czy wszystko ułoży się po ich myśli?

Alwyn Hamilton rozdział po rozdziale miażdżyła moje serce. Nie da się ukryć, że książka skupia się na walce, a to oznacza różne nieprzyjemne sytuacje. Autorka nie oszczędza swoich czytelników i serfuje nam chwile zwątpienia, stres, napięcie oraz... stratę kilku cennych postaci. Znajdziemy tutaj wiele interesujących wątków takich jak: przyjaźń, miłość, marzenia, odkrywanie prawdy, walka o własne przekonania oraz poświęcenie się dla innych. O ile pierwszy tom przedstawiał nam realia życia na pustyni, o tyle tutaj poznajemy nieco szczegółów na temat Sułtana, czyli przeciwnika całej rebelii. Nowe otoczenie, nowe wyzwania, nowi bohaterowie, nowe bariery do pokonania... zdecydowanie nie ma tutaj ani jednej strony, gdzie mogłaby się pojawić nuda. Lektura wciąga tak niesamowicie, że cała przygoda z tą książką przypomina podróż rozpędzonym pociągiem, który ciężko jest nam zatrzymać. Jako czytelniczka cieszyłam się z każdego wspaniałego rozdziału oraz jednocześnie smuciłam się z powodu zbliżającego się zakończenia. 

"Umieranie to coś, co jest wam pisane.
 To jedyna rzecz, jaką wszyscy robicie bezbłędnie."

Ta książka to wspaniały przykład fantastyki młodzieżowej/young adult. Szczegółowo skonstruowani bohaterowie, wielowątkowość, pędząca fabuła, cudowny klimat. Do pełni szczęścia w tej książce brakowało mi niestety tylko mapki. Autorka stworzyła ciekawe krajobrazy oraz skomplikowaną sytuację polityczną. W tym wszystkim fajnie byłoby zerknąć na mapę, aby lepiej wyobrazić sobie pewne zależności. To, co jest dla mnie najważniejsze to fakt, że "Zdrajca tronu" nie uległ klątwie drugiego tomu. Jak dla mnie obie części są niesamowite, nieziemskie, wspaniałe i trudno byłoby mi wskazać swojego faworyta. Teraz współczuję wszystkim tym, którzy musieli czekać na "Duchy rebelii" tyle czasu... już rozumiem te kolosalne kolejki do stoiska na Warszawskich Targach Książki, bo też nie mogłabym się doczekać! „Zdrajca tronu" zdecydowanie stanowi kontynuacje na wysokim poziomie - pełną akcji i humoru. Jeżeli szukacie czegoś dobrego z tego gatunku, co nie opowiada tylko o miłostkach dwójki bohaterów, to coś zdecydowanie dla Was. Dla mnie te książki to magia, to życie. Przypuszczam, że jak tylko poznam kolejny tom tej serii, to Alwyn Hamilton stanie się moją ulubioną autorką, na podium razem z Sarą J. Maas i Trudi Canavan.

"Raz straciłam człowieka podczas zasadzki(...) To była moja wina. Kiedy Ahmed 
ponownie wysłał mnie na podobną misję, zapytałam, czy na pewno mi ufa. Powiedział,
 że teraz są mniejsze szanse na to, że popełnię ten sam błąd, który mógłby popełnić ktoś inny."

PS. Dziękuję Bartoszowi za trucie mi tyłka, było warto! ;) 

8 komentarzy:

  1. Czytałam pierwszy tom i absolutnie mnie nie zachwycił xD
    Jednak jakimś cudem dorobiłam się dwóch kolejnych i nie ma wyjścia, brak przeczytać :D
    PS Jestem chyba jedyną osobą, która nie dostaje orgazmu na widok tych okładek xD
    Pozdrawiam :)
    Kasia z niekulturalnie.pl

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeszcze nie czytałam, ale jest gdzieś daleko na mojej liście. Lubię takie klimaty i mam nadzieję, że się nie zawiodę :D


    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam jak na razie tylko pierwszy tom i nawet mi się spodobał, ale nie odczułam takiego 'wow' ;D Muszę za to przyznać, że zachęcasz tą recenzją i tak właściwie to przypomniałaś mi o tej serii... Chyba powinnam ją dokończyć :)
    Pozdrawiam! ♥

    OdpowiedzUsuń
  4. Zastanawiam się nad przeczytaniem tej serii lecz nie mogę się przekonać

    OdpowiedzUsuń
  5. Nawet nie wiesz jak bardzo chcę przeczytać te książki i chyba będę krzyczeć z dachów, by ktoś sprawił mi je na święta. Super opisałaś wszystko w recenzji, że nie pozostawiłaś mi wyboru. Jak nie przeczytam, będę usychała z tęsknoty za tymi książkami. Kocham takie historie i wiem, że mi przypadną do gustu i te książki. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja też uwielbiam tę serię :) Drugi tom podobał mi się najbardziej, ale trzeci też trzyma poziom, więc nie powinnaś się rozczarować.
    Ostatnio wydano jeszcze zbiór opowiadań - "Opowieści z piasku i morza". Właśnie to zrecenzowałam... niestety, jest żenująco złe, więc sugeruję skończyć przygodę z Buntowniczką tylko na trylogii ;)

    Pozdrawiam,
    Ewelina z Gry w Bibliotece

    OdpowiedzUsuń
  7. No przeczytalam Buntowniczkę, ale dalej mimo, że pierwszy tom mi się podobał coś nie mogę się zabrać :p Ale mam na półce to jest nadzieja!

    OdpowiedzUsuń