Tysiąc pięter- Katharine McGEE


"- Przekleństwo zwycięzcy - szepnęła w jego iTenach Nadia i mógłby przysiąc,że słyszał w jej tonę nutę rozbawienia. - Pojawia się wtedy, gdy zwycięzcadostaje dokładnie to, czego chce, lecz okazuje się, że nie jest to do końca to,czego się spodziewał."

Piękna okładka, wspaniały pomysł na akcję i odkrycie nowej i zaskakującej autorki. Czyli bardzo pozytywne wrażenia o książce "Tysiąc pięter". Muszę się totalnie Wam przyznać, że kupiła mnie ta okładka. Od razu chciałam wiedzieć,  czym będzie ta książka. Opis sprawił, że zostałam zaintrygowana i postanowiłam ją zamówić. Kupiłam kawałeczek po premierze (w końcu tego samego dnia, czyli 26.04 premietę również miała "Impeium Burz", a mój budżet był w kiepskim stanie). Pomimo tego, że zbliża się sesja studencka, a ja pracuje, okazało się, że książka mnie wciągnęła. Czytałam ją tylko dwa dni, bo jest naprawdę interesująca. Szczególnie genialna jest końcówka, kiedy wszystkie wątki i postacie łączą się ze sobą. Zaintrygowani? Przeczytajcie dalej, co jest tutaj wartego uwagi.


Zdecydowanie najbardziej oryginalną kwestią w tym tytule jest świat przedstawiony przez autorkę. Nie ma tutaj utartych schematów, ale totalnie inny i ciekawy pomysł na stworzenie fabuły. Całość dzieje się w Nowym Yorku, w roku 2118. Biorąc pod uwagę, że jest to "tylko" wizja za 100 lat od naszego obecnego czasu to jestem w szoku jak według Katharine McGEE zautomatyzowany stanie się człowiek oraz wszystko, co go otacza. W tej rzeczywistości nikt nie jeździ już samochodami (ropa jest zbyt droga). Istnieją totalnie nowe środki komunikacji, które są różne ze względu na ilość posiadanych pieniędzy. Największym szokiem było dla mnie to, że bohaterowie mają wielofunkcyjne soczewki. Przez nie mogą przeglądać Internet, wysyłać wiadomości, robić zdjęcia oraz wiele (!!!) innych rzeczy. Ludzie stają się leniwi przez to, że maszyny są w stanie robić za nich wszystko. Ale niestety są też tacy ludzie, którzy mimo to mają niski status społeczny. Zajmują się oni konserwacją oraz opieką nad tymi wszystkimi maszynami. Autorka pokazała tutaj brutalną prawdę, że bez względu na to, jak zautomatyzuje się świat to i tak zawsze pozostanie garstka ludzi biednych, którzy będą musieli pracować fizycznie.

Całość opisywana jest z perspektywy 4 dziewczyn i 1 chłopaka. Książkę czyta się więc bardziej po "babsku" lecz coś dla siebie znajdą tutaj również mężczyźni. Przeżycia naszych bohaterów zaczynają się niewinnie i całkowicie typowo jak na problemy młodzieżowe. Uzależnienia od używek, rozterki miłosne, problemy dziewczyn na temat tego, co założyć na kolejną imprezę. Jednak z upływem kolejnych kartek spostrzegamy, że jednak wszystko może okazać się pewnego rodzaju życiową porażką/ powodem życiowego kryzysu. Jak to mówią "punkt widzenia zależy od punktu siedzenia". Główną postacią wydaje się być Avery, która jest piękna oraz podkochuje się w swoim przybranym bracie. Jednak najbardziej zaskakującą była dla mnie historia Rylin, która pochodziła z najniższych pięter wieży. Zakochała się w chłopaku "z wyższych sfer" przez co ukrywała swoją miłość wśród znajomych. Zarówno "elita" była skłonna wyśmiewać chłopaka za to, że zadaje się z biedną dziewczyną, tak samo ubożsi znajomi dziewczyny wyśmiewali, że pewnie liczy tylko na pieniądze. Niesamowite emocje oraz ukryte w nich przeróżne prawdy życiowe. Znacie ten stan, kiedy Wasi znajomi mają najwięcej do powiedzenia o Waszym związku/chłopaku, chociaż tak naprawdę nic nie wiedzą? Ja znam i wiem, że ludzie lubią ploteczki, które niewiele mają wspólnego z prawdą.

Przez to, że poznajemy fabułę z punktu widzenia aż 5 osób to książka posiada niesamowicie wiele wątków. Niestety nie chcę przez przypadek wyjawić jakiś dużych spoilerów dlatego nie będę opisywać, co poszczególnie dzieje się w życiu każdego z charakterów. Dodam, że styl pisania autorki bardzo przypadł mi do gustu. Nie ma zbędnych, zbyt długich opisów. Zawsze skrótowo opisuje akcję tak, byśmy mogli się wczuć, ale nie na tyle obszernie, żeby mieć ochotę pomijać jakieś zdania. Dużo dialogów, dużo humoru i przeróżnych przekomarzanek wśród bohaterów. Zdarzały się naprawdę pozytywne momenty, w których uśmiechałam się pod nosem. 

Minusy? Hmmm ciężko znaleźć. Wydaje mi się, że książka mogłaby być dłuższa, a historie bardziej opisane. Pod koniec miałam krótkie wrażenie, że tylko "liznęłam" trochę wydarzeń dotyczących danych bohaterów, przez co nie poznałam ich wystarczająco dobrze. Brakowało mi tego, co zwykle lubię najbardziej. Czyli uczucia, że przywiązałam się do danej postaci i szkoda jest mi się z nią rozstawać wraz z końcem książki. Było to trochę na zasadzie "czytało się fajnie, to już koniec, ale nie mam kaca książkowego". Ponadto autorka na początku starała się zrobić wrażenie takie, że wieża jest całym życiem w Nowym Yorku. Ale jak się okazuje miasto nadal istnieje, są ludzie mieszkający tradycyjnie w domach. Wieżę również zamieszkują osoby bardzo biedne, przez co wrażenia po przeczytaniu opisu z okładki, że "Wieża jest dla wybranych" stają się tak naprawdę mylne. Spodziewałam się, że środowisko z tego budynku, bohaterowie i wszyscy mieszkańcy są tak naprawdę w jakiś sposób inni, szczególni. 

Jak Wasze wrażenia, kto czytał, a kto planuje czytać?


„Pod jej bosymi stopami znajdowała się największa budowla na ziemi, sama
 w sobie będąca zamkniętym światem. „Jakie to dziwne”, pomyślała Avery.
 Poniżej niej żyły miliony ludzi, którzy w tej właśnie chwili jedli, spali,
 śnili lub się dotykali. Zamrugała, czując się nagle nieznośnie samotna.
 Wszyscy ci ludzie byli dla niej obcy, nawet ci, których znała. 
Czemu miałaby się przejmować ich albo też swoim losem, albo w ogóle czymkolwiek?”

16 komentarzy:

  1. Mój egzemplarz czeka na odbiór w empiku wraz z innymi pozycjami! Nie mogę się doczekać aż ją przeczytam <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Naprawdę świetna Książka ,dopiero skończyłam czytać goraco polecam recenzje ekstra

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam wrażenie, że co druga recenzja, na którą trafiam, jest pozytywna a co druga negatywna. Istna loteria XD Ale jednak mnie ciekawi pomysł na fabułę i zamierzam dać książce szansę, zobaczymy, może też mi się spodoba. Ale z tego co piszesz, to powinno być okej. Chociaż chyba już wiesz, że ja lubię być ze wszystkim na przekór XD

    Pozdrawiam!
    To Read Or Not To Read

    OdpowiedzUsuń
  4. Raczej nie moje klimaty, ale dobrze chociaż wiedzieć, o czym to jest :)

    OdpowiedzUsuń
  5. cześć, nominowałam Cię do LBA - więcej szczegółów tutaj: http://bibliotekaamarzen.blogspot.com/2017/05/dwunaste-liebster-blog-award.html
    Pozdrawiam,
    Posy

    OdpowiedzUsuń
  6. Nominowałam Cię do LBA, więcej szczegółów u mnie: aga-zaczytana.blogspot.com :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam nawet mi się podobała choć niektóre postacie bardzo mnie irytowały i w niektórych miejscach akcja bardzo się dłużyła :)

    Pozdrawiam Agaa + obserwuję
    http://ilovetravelingreadingbooksandfilms.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Mimo drobnych minusów i tak mam dużą ochotę przeczytać tę książkę :D Tematyka jak najbardziej wpada pod mój gust, poza tym sam pomysł na fabułę wydaje się być dość oryginalny.

    P.S. Bardzo ładny blog! Leci obserwacja :D ♥

    Obsession With Books

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Iskierka czyta , Blogger