Słodka nadzieja- Tillie Cole

Słodka nadzieja- Tillie Cole

"Wznoszę toast... za podejmowanie ryzyka, bo właśnie to może okazać się ścieżką, 
która doprowadzi człowieka do szczęśliwego zakończenia."

Za tę książkę przez chwilę nie mogłam się zabrać. Choć "Słodki upadek" był świetną historią, to widmo "Słodkiego Romeo" gdzieś tam siedziało w mojej głowie. "Słodka nadzieja" z miesiąc leżała na mojej półce i nieśmiało prosiła się o uwagę. Początek książki jakoś mnie nie przekonał, ale wystarczyło jakieś 30 stron, aby wkręcić się na maksa. Okazało się, że miłość to Tillie Cole zwyciężyła, a ja szybko wczułam się w tę część serii. Jak było?

ALLY jest kuzynką Romea Prince'a, ale w swoim życiu stara się rozwijać samodzielnie. Dziewczyna interesuje się sztuką, a jednym z jej ulubionych artystów jest tajemniczy Elpidio. Jego rzeźby przemawiają do niej z niezwykłą mocą, są natchnieniem i czymś, co kocha. Dostanie pracy przy jego wystawie jest jak spełnienie marzeń. Kolejnym nieśmiałym marzeniem jest poznać tego mężczyznę. Ich pierwsze spotkanie okaże się ogromnym zaskoczeniem. Relacja, jaka między nimi powstanie będzie oryginalna i w pewien sposób magiczna. ELPIDIO to rzeźbiarz, który tworzy i żyje w samotności. Jego przeszłość nie pozwala mu na rozgłos, a rany na jego sercu powodują, że on sam nie chce mieć kontaktu z ludźmi. Przyjaciel namawia go na pokazanie swoich dzieł światu, co jest dla niego ogromnym krokiem. Wystawa dostarcza mu wiele stresu, a spotkanie swojej kuratorki muzealnej wcale nie poprawia tej sytuacji. Ten facet będzie mocno obawiał się zdradzenia swoich sekretów...

W zasadzie Tillie Cole zaskoczyła mnie tożsamością Elpidia (książkę wzięłam do ręki bez czytania opisu). Ally i Axel tworzą mega ciekawe i wybuchowe połączenie. Ona jest dziewczyną raczej spokojną, poukładaną, stateczną. On dopiero co wyszedł z więzienia, jest byłym dilerem i posiada mnóstwo tatuaży. Zestawienie tej dwójki jest jak czerń i biel, która po chwili łączy się w przeróżne odcienie szarości. Autorka stworzyła przepiękną historię o łamaniu schematów, dawaniu drugiej szansy i przebaczeniu. "Słodka nadzieja" to kolejna książka z tego cyklu pełna emocji, scen wyciskających łzy i refleksji. 

Po przeczytaniu "Słodkiego upadku" byłam przekonana, że lepiej się nie da. Jak widać można się mocno zaskoczyć. "Słodka nadzieja" trafia zdecydowanie na pierwsze miejsce tego cyklu i pokazuje, że T. Cole nadal trzyma swój doskonały poziom. Niesamowicie podobał mi się wątek głównego bohatera dotyczący tworzenia rzeźb. Poznajemy tutaj nie tylko siłę talentu i hobby, ale też siłę pokazywania emocji w sztuce. Autorka do każdej rzeźby stworzyła piękne tło historyczne i przypis, co było niczym wisienka na torcie. Główni bohaterowie przechodzą wspaniała przemianę duchową, a ewolucję charakterów dostrzegamy również w postaciach drugoplanowych. Książka świetnie zgrała się z poprzednimi tomami i sprawiła, że kolejny tom chce się czytać jeszcze mocniej. "Słodka dusza" będzie tomem ostatnim, opowiadającym historię Leviego, którego tutaj mieliśmy okazję poznać nieco lepiej. Ja się zakochałam, polecam z całego serducha!

Za egzemplarz dziękuję:


Bogaty i grzeszny- Meghan March

Bogaty i grzeszny- Meghan March

"Chciałem powiedzieć, że jeśli coś idealnie wygląda,
 to wcale nie znaczy, że naprawdę takie jest."

Poprzednie książki Meghan March, które ukazały się w Polsce, bardzo mi się podobały. Polubiłam to, że ta autorka umie napisać historię krótką, jednak dość rozbudowaną i emocjonalną. Lachlan na zawsze będzie wielkim sentymentem w moim serduchu. Stąd, sięgając po kolejną jej książkę, miałam dość duże wymagania. March sama wyrobiła sobie dobre zdanie i wysoką poprzeczkę. Szkoda, że jednak tym razem nie było tak super.

WHITNEY spotyka swojego "wroga" nieświadomie. Szybko nawiązują nić porozumienia, ale gdy prawda wychodzi na jaw, dziewczyna ucieka. Spotkanie po dziesięciu latach szybko pokazuje, że sentyment pozostał. Tyle, że ich rodziny są zwaśnione, więc taki związek byłby pogwałceniem wszelkich zasad. LINCOLN z początku starał się być lepszym bohaterem, ale nie do końca to wyszło. Jak można się domyśleć: zakochuje się w Whitney, tyle, że jakoś nie umie się o nią postarać. Co prawda bohater pochodzi z bogatego rodu, ale tego tytułowego "grzechu" nie ma tutaj za wiele. Relacja między tymi bohaterami jest nastrojowa na poziomie wahadła: raz się coś dzieje, później wieje nudą. March chyba nie mogła się zdecydować w którą stronę poprowadzić tę historię.

Na ogół nie przepadam za książkami o skłóconych rodzinach. Tym razem pomysł jako tako mógłby się bronić, gdyby nie bohaterowie. Whitney była dla mnie mocno irytująca (wspomnienia jej przeszłości miały wzbudzać emocje, a raczej nudziły). Przeskoki czasowe były jakieś nienaturalne i pisane jakby na siłę. Bohaterka okazała się być najgorszym typem: niezdecydowaną księżniczką. Lincoln w sumie nie zaprezentował się lepiej. Miałam wrażenie, że jest to bogaty, rozpuszczony dzieciak, który wie czego chce i myśli, że z góry mu się to należy. Historia tej dwójki po prostu była. Nic mnie tu jakoś nie ujęło, całość sprawiała wrażenie bezpłciowej paplaniny. Niby widzimy jakieś tło historyczne całej książki, ale nie do końca się to łączy z głównymi wątkami. Sam opis sugeruje specyfikę tego wątku: "Wojna między rodzinami przeszła już do legendy.". Czyli coś tam było, ale niekoniecznie ma sens po latach.

"Bogaty i grzeszny" to książka na jeden dzień, którą można przeczytać, ale raczej nie zostanie w pamięci na dłużej. Meghan March ma naprawdę o niebo lepsze książki, więc taki spadek poziomu to dla mnie duże rozczarowanie. Nie czułam tej historii w ogóle. Emocje niby jakieś były, no ale właśnie... niby. Niektóre wydarzenia wydawały się być wklejone na siłę dla zapełnienia stron, a zakończenie mnie nie zaskoczyło. Według mnie ta książka to coś, co od biedy można przeczytać. Ale tak naprawdę raczej nie ma co się nastawiać na bombową historię. Meghan March dam jeszcze szansę, ale tą serię sobie odpuszczę.

Za egzemplarz dziękuję:


Księżycowe miasto. Część 1- Sarah J. Maas (PREMIERA)

Księżycowe miasto. Część 1- Sarah J. Maas (PREMIERA)

"- Powodzenia. Uważaj, by nie wkurzyć zbyt wielu ludzi.
- Tego ci obiecać nie mogę - rzekła Danika z uśmiechem, który nie dotarł do jej oczu."

Ja i Sarah J. Maas to do tej pory miłość dość udana. Większość jej książek uwielbiam i chyba nie znalazła się jeszcze taka, której nie lubiłabym wcale. Kocham światy, które tworzy i jej dopracowane kreacje bohaterów. Kiedy usłyszałam, że pisze książkę dla dorosłych czytelników, to wprost nie mogłam się doczekać. "Księżycowe miasto" kusiło mnie od pierwszej zagranicznej zapowiedzi, więc zaczęłam czytać polską wersję, jak tylko trafiła w moje łapki.

BRYCE jest mega przebojową i oryginalną bohaterką. To młoda dziewczyna, która kocha imprezy, zabawę i żyje dość swobodnie. Pracuje w galerii z antykami, gdzie zajmuje się sprzedażą różnych dziwacznych przedmiotów (nie koniecznie zawsze legalnych). Jej życie jest dość beztroskie, do momentu, aż zostaje uwikłana w brutalne przestępstwo. Ten dzień zmienia wszystko i przenosi ją na ścieżkę pełną niebezpieczeństw i intryg. DANIKA to troskliwa i dobra przyjaciółka. Jej relacja z Bryce jest skomplikowana i dość zawiła. Dziewczyny świetnie się uzupełniają i sprawiają, że ten duet naprawdę da się lubić. ATHALAR jest upadłym aniołem, który pracuje dla Archaniołów wykonując brudną robotę. To postać z początku zagadkowa, ale dobrze rozbudowana. Jego historię poznajemy z biegiem czasu, co wciąga niesamowicie. Myślę, że to doskonały przeciwnik dla osławionego Rhysanda.

W tej książce jest wielu bohaterów, których polubiłam i do których mam sentyment. Autorka stworzyła świetne podłoże w postaci głównych charakterów oraz równie dobre tło drugiego planu. "Księżycowe miasto" to książka, w której znajdziecie kilkanaście ras (jak np. ludzi, wiedźmy, zmiennokształtnych, wampiry, nimfy... i wiele, wiele innych). Dla uporządkowania całości, autorka stworzyła podział na 4 duże domy oraz rozbudowaną hierarchię tych istot. Powieść zawiera również szeroką sieć powiązań politycznych oraz ciekawe opakowanie historyczne tego wszystkiego. Doskonale widać tutaj ogrom pomysłu, jaki powstał w jej głowie. 

Nie da się ukryć, że całkowicie nowy świat i wszystkie jego detale sprawiają, że w tę książkę trzeba się wgryźć. Początek jest dla czytelnika nieco niejasny i chaotyczny. Historia też nie zaczyna się jakoś mocno dynamicznie, więc trzeba przygotować się na nieco słabsze wejście. Z czasem wszystkie "puzzle" wskakują na swoje miejsce, a my zaczynamy łączyć fakty, miejsca i bohaterów w jedną logiczną całość. "Księżycowe miasto" okazuje się być historią fantastyczną z wątkami kryminału i romansu. Kreacja powieści i jej szczegółowość pokazuje, że Sarah J. Maas świetnie poradziła sobie z gatunkiem urban fantasy. Połączenie świata realnego z jej pomysłami dało ciekawy i oryginalny efekt, co czytało się naprawdę dobrze.

"Dom ziemi i krwi" to pierwsza część tej książki (w oryginale jest to wydane w jednym tomie), więc nie powinniśmy tak naprawdę traktować tego jako całości historii. Zakończenie tego tomu nie było dla mnie zbyt wielkim zaskoczeniem, ale zostało wybrane w takim momencie... że aż coś się w środku rozrywa! Tak naprawdę końcówka tego tomu to pierwsze, większe emocjonalne uniesienia, które wywołały we mnie ekscytację i trzymały w napięciu. Bryce przeszła naprawdę dużą drogę, która wywołała w niej niemałą przemianę. To postać wielu zaskoczeń i pozytywnych momentów. Athlar no cóż... jest nieziemsko przystojny, tajemniczy i skomplikowany. Raczej nie będę jedyną czytelniczką, która ustawi się w kolejce na jego literacką żonę. Podobało mi się, że nie jest to kolejny charakter, który jest księciem/królem/władcą i tak dalej. To postać, która ma swoje ciemne strony i nie jest kreowana na mężczyznę idealnego. Kolejnym plusem całej książki są zabawne i trafione dialogi. To właśnie tym akcentem Maas podkreśliła to, jak dobrze odnalazła się w urban fantasy. Wątek kryminalny jest mega ciekawy i dostarcza nam kilku mocnych i dobrych scen. Choć początek mnie nieco zniechęcał, to całość zaprezentowała się naprawdę pozytywnie. Jestem przekonana, że druga część spodoba mi się jeszcze lepiej, a to wszystko zakończy się olbrzymim kacem czytelniczym.

PREMIERA 20.05.2020 (druga część 03.06)

"- Jesteśmy idiotami.
- Dobrze, że powiedziałeś "my"."

Za egzemplarz dziękuję:

Nie mój dług- Kinga Litkowiec (PRZEDPREMIEROWO)

Nie mój dług- Kinga Litkowiec (PRZEDPREMIEROWO)

"Podpisz pakt z diabłem, kotku… Podpisz, a twoje ciało stanie się moją własnością. 
Zrób to, jeśli nie chcesz umrzeć. Będziesz moja, aż uznam, że spłaciłaś dług."

Książek z wątkiem długu jest wiele. Jedne się kocha, inne tylko lubi, a poszczególnych nie znosi. Na dłuższą metę stwierdziłam, że nie zawsze chodzi tutaj o niebywale jaką oryginalność, ale po prostu o "to coś", czyli jak zostanie napisana książka. No i bohaterowie. Jak czytelnik nie czuje tej chemii z bohaterami, to ciężko, żeby to się udało. W przypadku książki Kingi Litkowiec udało się to jak najbardziej. Na tyle, że "Nie mój dług" pojawia się z moim logo na okładce. Myślę, że ta książka podniosła poprzeczkę po jej debiucie. Autorka dała mi szansę przeczytać tekst dłuuugo przed premierą oraz zasugerować kilka detali. Historia szybko mnie wkręciła. Jak było?

JESSICA straciła ojca i dowiedziała się o ogromnych długach, jakie po sobie pozostawił. Suma okazała się być tak wysoka, że zdobycie jej legalnymi źródłami było niemożliwe. Dziewczyna w desperacji udaje się do miejscowego mafiozy z prośbą o pomoc. Spodziewała się, że nie będzie łatwo, ale odpowiedź i tak okazuje się być brutalna: odda siebie albo zginie. Z bólem serca wyraża zgodę i daje sobie samej obietnicę, że nie da się złamać. Jednak uczucia wobec diabła powoli niszczą poszczególne bariery, jakie Jessica postawiła wokół siebie. LIAM jest facetem konkretnym, stanowczym i pewnym tego, czego oczekuje. Powiedziałabym, że jest w pewien sposób honorowy: przestrzega nałożonych przez siebie zasad i jest konsekwentny wobec swoich obietnic. Towarzystwo Jessici traktuje początkowo jako zabawę, ale szybko orientuje się, że będzie chciał ją zostawić na dłużej. Podoba mu się zdobywanie jej krok po kroku, dominowanie nad nią... dopóki jest posłuszna. W pewnym momencie dostrzega w niej potencjał i sprawdza, czy dziewczyna da sobie radę z nowymi zadaniami.

Wstęp totalnie zaplusował tym, że jesteśmy wrzuceni już w akcję. Autorka nie przynudza długim wstępem i opisem na temat tego "jak straszna jest mafia". Ona nam to po prostu zaczyna pokazywać. Książka oczywiście  na pierwszym miejscu skupia się na dark romansie, ale te mafijne akcenty też są fajnie wyróżnione. Mamy tajemnicze spotkania, narkotyki, zabójstwa. Wszystko to zgadza się z ogólnym obrazem mafii, który dominuje w książkach tego typu. Relacja między głównymi bohaterami jest jak bomba z opóźnionym zapalnikiem. Cały czas czujemy tę ekscytację, nerwy, wyczekiwanie. Moment wybuchu to zwrot w uczuciach głównych bohaterów i postawienie szczęśliwego zakończenia pod znakiem zapytania. Tym razem Kinga postanowiła pobawić się uczuciami czytelników i wyszło to naprawdę świetnie.

Polubiłam Liama i w pewiem sposób zżyłam się z Jessicą. Podobało mi się, że dziewczyna nie była totalnie zastraszoną, szarą myszką. Sceny seksu są zdecydowanie odważne i wykraczają poza normy klasycznego romansu. Ta książka to dobra propozycja dla tych, którzy lubią przeczytać coś pikantniejszego. "Nie mój dług" to nie tylko dwie główne postacie, ale również kilkoro bardzo ciekawych bohaterów drugoplanowych. Całość przeczytałam naprawdę szybko i bardzo dobrze wspominam. Na podsycenie Waszej ciekawości powiem, że kolejny tom tej serii, czyli "Nowy układ" już znam... i tam dzieje się jeszcze bardziej. Polecam!

PREMIERA 29.05.2020 pod patronatem Iskierka_czyta.

"Mogę być twoim katem lub panem. Bez wahania zabiję cię tu i teraz."

Za możliwość przeczytania dziękuję Autorce.
Arogant- Ana Rose (PRZEDPREMIEROWO)

Arogant- Ana Rose (PRZEDPREMIEROWO)

"Czasem los lubi z nas zakpić. A my nie jesteśmy w stanie tego przewidzieć."

"Aroganta" miałam okazję czytać spoooro wcześniej. Autorka dała mi szansę zapoznać się z książką niemalże w trakcie jej powstawania, a nawet wpleść kilka moich uwag. Przez to mam wrażenie, że to takie moje małe, literackie dziecko. No i wiecie... na okładce jest auto, w środku nielegalne wyścigi, czyli ogółem coś, co Iskierka lubi bardzo!

LIV jest młodą dziewczyną, która nie tak dawno straciła kogoś ważnego. Tamto wydarzenie bardzo mocno na nią wpłynęło, ale stara się żyć mimo wszystko dalej. Na studia przeniosła się do mieszkania swojego kuzyna, gdzie liczyła na chwilę wytchnienia. Jednak w tym miejscu co chwilę odbywają się treningi jego drużyny lub imprezy. W tym towarzystwie poznaje Huntera, który na samym początku mocno działa jej na nerwy. Przystojny kapitan ma jednak coś takiego, że trudno się od niego całkowicie odciąć. HUNTER jest stuprocentowym samcem alfa. Przewodzi lokalnej drużynie, trzyma dobrze wysportowane ciało, jest dowcipny i przystojny. Oczywistym jest to, że ma powodzenie u dziewczyn, choć tak naprawdę ma w sobie nutkę romantyka. Młoda i nieśmiała Liv, siostra jego przyjaciela jest z początku obiektem zakazanym. Takie są zasady przyjaźni, jednak on lubi rzeczy, które wykraczają poza ramy zasad.

Klimatem tej historii są młodzi ludzie, studenckie życie, imprezy, nielegalne wyścigi, miłość oraz sercowe problemy. Relacja między głównymi bohaterami zahacza o klimaty hate-love, ale na swój sposób jest bardzo emocjonalna, burzliwa i zaskakująca. Fajnie śledziło się to, jak Liv z Hunterem zbliżali się do siebie. Było w tym coś realnego, coś jak wspomnienie pierwszych, nieporadnych miłostek. Niby młodzi ludzie wiedzieli co chcieli, co ich przyciągało, a jednak nie umieli od razu poradzić sobie z tymi uczuciami. W całej tej książce występuje jeszcze tajemniczy wątek straty, jaką poniosła Liv oraz przeszłości, która się za nią ciągnie. Nie omieszkam jeszcze wspomnieć o całkiem ciekawych bohaterach drugoplanowych: przyjaciółkach Liv oraz całej drużynie.Wszystko to całkiem sprytnie się łączy, tworząc historię, która wciąga.

"Arogant" nie jest jakoś mocno skomplikowaną książką, a jednak posiada wiele detali, które go uzupełniają, uszlachetniają. Jednym z nich są nielegalne wyścigi samochodowe, które w dużej mierze przedstawiają nam charakter głównego bohatera. Nie jest to typowy, całkowicie lekki i bezproblemowy romans. Ta dwójka ma za sobą złe doświadczenia, problemy i uczucia, które wpływają na nas jako czytelników. Całość czyta się naprawdę w ekspresowym tempie, więc dla zaciętych to może być nawet historia na jeden raz. Zakończenie jest dość intrygujące, a ja jestem bardzo ciekawa drugiego tomu tej książki (która będzie o innym bohaterze). Polecam wszystkim, którzy lubią takie klimaty!

PREMIERA 25.05.2020 pod patronatem Iskierka_czyta!
Grafika: Marta Lisowska

Za możliwość przeczytania dziękuję Autorce.
Nieujarzmiona przeszłość- Tillie Cole

Nieujarzmiona przeszłość- Tillie Cole

"Miłość nie patrzy na kolor. Tylko na czyste serca."

Tym razem przed nami szósty tom "Katów Hadesa" (ależ ten czas leci!). Byłam niezwykle ciekawa tej historii ze względu na to, że głównymi bohaterami tej powieści jest dwoje mężczyzn i jedna kobieta. Tillie Cole jeszcze nie bawiła się w wątek trójkąta w motocyklistach, więc byłam bardzo ciekawa tego, jak się to sprawdzi. Czy było dobrze?

SIA całe życie żyła obok klubu, ale nigdy do niego tak naprawdę nie należała. Swój największy życiowy błąd: próbę odcięcia się od nich, ucieczkę, wspomina z traumą. To właśnie wtedy, porwana przez handlarza niewolników, perwersyjnego fanatyka, dziewczyna doznała ogromnej krzywdy. Po latach żyje w samotności, z dala od tłumu, na swoim ranczu, które daje jej wytchnienie. Tyle, że diabeł powrócił i chce ją odzyskać... HUSH i COWBOY to papużki nierozłączki, których wszyscy biorą za gejów. Ich relacja tak naprawdę jest o wiele bardziej skomplikowana i wiąże się z tym, co wspólnie przeżyli kilka lat temu. Ta dwójka zostaje przydzielona na ranczo w celu ochrony Sii, która jest tak naprawdę siostrą Kylera, ich wiceprezydenta. Cowboy jest tym, który stawia pierwszy krok w stronę miłosnej relacji, za to Hush jest tym, który się temu opiera. Czy ta trójka ma w ogóle szansę?

Ależ tu się działo! Autorka po raz kolejny stworzyła historię z kilkoma bardzo ważnymi, pełnymi emocji i zwrotów akcji wątkami. Pierwsze kilkadziesiąt stron to w jej wydaniu dość skromne wprowadzenie, ale szybko wkraczamy w roller coaster, który porywa czytelnika aż do samego końca. Kolejny raz nie mogłam się nadziwić temu, jak płynnie (po takiej przerwie!) wróciłam do całego świata Katów Hadesa. Tillie Cole wie jak wprowadzić nas w historie na nowo, jak delikatnie poprzypominać najważniejsze detale i podbić nasze serducha ze zdwojoną siłą. Tym razem "Nieujarzmiona przeszłość" koncentruje się na wątku porywacza oraz wątku sekty uznającej jedynie biały kolor skóry. W tym wszystkim oczywiście w tle leci życie całego klubu motocyklowego oraz wplecione są wspomnienia głównych bohaterów. Całość to niezwykle wybuchowa mieszanka!

Uwielbiam, uwielbiam, uwielbiam... autorkę za to, co pisze i tworzy. Nie będę ukrywać, że ten tom w wydaniu trójkąta to pikantna, pełna perwersji historia. Sceny erotyczne wywołują wypieki na twarzy i mocno działają na wyobraźnię. Emocje w trakcie całej książki wywoływały we mnie ciarki. Z ogromną przyjemnością czytałam kolejną część cyklu, która jest mi bliska. Choć Sia nie do końca została moją ulubioną bohaterką to śmiało powiem, że "Nieujarzmiona przeszłość" cały czas trzyma bardzo dobry poziom całego cyklu. Tym razem zdecydowanie docenicie psychologię postaci, jaką stworzyła Tillie Cole w przypadku Husha i Cowboya. Chłopaki mają za sobą niezłe przeżycia, a kobieta u ich boku, wywołuje w nich kolejne zmiany. To nie są sztywni mężczyźni, którzy prezentują nam tylko swoją powierzchowność. To postacie stworzone z głębią, u których dostrzegamy to, jak zmieniają się z biegiem poszczególnych rozdziałów. "Nieujarzmiona przeszłość" to kolejna, niesamowicie dobra i warta przeczytania książka! Zdecydowanie czekam na więcej :)

Za egzemplarz dziękuję:


Tak, kochanie- Tillie Cole

Tak, kochanie- Tillie Cole

"Spojrzałem w wilcze oczy mojej suki, otworzyłem usta i ani razu
 się nie zająkując, powiedziałem do Mae:
-Tak, kochanie."

Kocham ten cykl na tyle, że nowelkę "Tak, kochanie" przeczytałam już wcześniej w oryginale. Nie spodziewałam się totalnie, że wydawnictwo wyda u nas w papierze książkę tak krótką. Wielu z Was pewnie pomyśli, że takie nowelki to zapychacze serii. Coś, co jest wciśnięte na siłę i służy jedynie nabijaniu kasy autora i wydawnictw. W tym przypadku według mnie jest inaczej: ta historia Mae i Styxa była nam, czytelnikom naprawdę potrzebna. Druga sprawa, że tak naprawdę ten tytuł w ogóle nie powstał za granicą w papierze, więc raczej nie to było celem.

MAE przeżyła w swoim życiu wiele złego. W końcu trafiając do klubu zaznała upragnionego spokoju. Choć otoczenie motocyklistów nie jest do końca oazą bez problemów, to dziewczyna jest szczęśliwa, że ma taką rodzinę wokół siebie. Zbliżający się ślub wydaje się być największą nagrodą i upragnioną chwilą. Jednak nie wszystko przed tym dniem wydaje się być takie idealne. STYX niesamowicie denerwuje się zbliżającym ślubem, co widać, choć stara się to ukrywać. Jako prezydent musi sprawiać silne wrażenie, ale wewnątrz siebie ma pewną słabość: nie potrafi zmusić się do wypowiedzenia kilku słów na głos. Widzimy jego walkę, desperację i miłość, która skłania go do przekraczania własnych barier. 

Nowelka jest zdecydowanie pełna emocji: znajdziecie tutaj zarówno łzy, ból, miłość, szczęście oraz radość. Czytając, automatycznie sama starałam się dopasowywać do tych wrażeń. Nie mogę Wam tutaj zbyt wiele zdradzić, gdyż przy tak krótkim tekście można zdradzić zbyt wiele. Poznacie tutaj nowe oblicze naszych kochanych bohaterów oraz kilka ciekawych detali na temat innych postaci. Sam ślub w klimacie motocyklowym, jest wisienką na torcie. Tillie Cole zdecydowanie się postarała i kolejny raz się nie zawiodłam. Jedno jest pewne: znając poprzednie tomy, ta historia jest obowiązkowa. Na szczęście cena jest adekwatna do grubości. Polecam!

"Bo ty jesteś moim Hadesem, moim niezrozumianym, udręczonym czarnym panem. 
A ja jestem twoją królową, twoją Persefoną, niebieskooką kobietą, którą ujrzałeś
 pomimo swojej tarczy i która zdobyła twoje serce. I będzie je mieć na zawsze. 
A moje na zawsze będzie należało do ciebie."

Za egzemplarz dziękuję:


Test na miłość- Helen Hoang

Test na miłość- Helen Hoang

"Po prostu różnił się od innych ludzi, ale nawet bez płaczu i łez był w stanie rozpoznać 
swoje emocje. Zorientował się, że od jakiegoś czasu oszukiwał sam siebie."

Ta książka zdecydowanie kupiła moją uwagę okładką. Kolory, które uwielbiam (czy ktoś ma wątpliwości patrząc na logo bloga?) oraz fajne, ciekawe zdjęcie. Opis był wisienką na torcie i sprawił, że jeszcze bardziej chciałam ją przeczytać. Czy było warto?

ESME to prosta dziewczyna z Wietnamu. Jest sprzątaczką i wiedzie dość ubogie życie. Pewnego dnia dostaje zaskakującą propozycję: ma uwieść faceta z porządnej rodziny, mieszkającej w Ameryce. To wszystko brzmi jak sen, jednak pokusa odmiany swojego życia i życia swojej rodziny, przekonuje ją do spróbowania. Na miejscu okazuje się, że dziewczyna musi się naprawdę mocno postarać, a życie w Ameryce postawi przed nią wiele barier. KHAI cierpi na zaburzenia autystyczne. Codziennie stara się funkcjonować jak normalny człowiek, ciężko pracuje i odnosi w tym niemałe sukcesy. To wszystko robi jednak w samotności: ciężko jest mu nawiązywać kontakty z ludźmi. Nowa kobieta burząca jego codzienną rutynę, staje się kimś, kto niesamowicie mu przeszkadza. Mężczyzna mimo wielu dobrych chęci, będzie miał trudność w pokazaniu, tego co czuje. 

Mam naprawdę mieszane uczucia względem tej książki. Początek mocno mnie irytował i lekko nudził. Khai wydawał się po prostu dużym, niezdecydowanym i niegramotnym gościem. Jego zaburzenia przez kilka pierwszych rozdziałów to splot małych, często ze sobą sprzecznych detali. Gość żyje w swoim zamkniętym świecie, ale przykładowo codziennie idzie do siedziby swojej firmy, gdzie pracuje i zajmuje naprawdę wysokie stanowisko. Aż ciężko uwierzyć, że naprawdę z nikim nie ma tam większego kontaktu, a jego dolegliwości są tajemnicą. Po pewnym czasie autorka zdecydowanie lepiej podeszła do tematu i wstawiła kilka konkretnych zachowań, które wyróżniały Khaia z tłumu. Nie jestem ekspertką w dziedzinie autyzmu, ale dopiero od połowy książki pewne jakieś takie detale były sensowne i dobrze przedstawione. Esme natomiast jest kobietą dość odważną, ale też zamkniętą w sobie. Myślę, że tutaj autorka super sobie poradziła: zagubiona dziewczyna z małej mieściny, staje przed wizją lepszego życia. Dziewczyna naturalnie się obawiała, wstydziła, ale też konsekwentnie starała się odnieść sukces. To postać, którą dało się polubić.

Wątek pochodzenia wietnamskiego w książce to coś, co było fajnym powiewem świeżości. Przyznam, że początkowo wszystkie wietnamskie imiona i zwroty po prostu mi się myliły. Myślę, że w tej kwestii fajnym rozwiązaniem byłby mały słowniczek lub zastosowanie przypisów z objaśnieniami. Historia nie jest od początku przewidywalna, a końcówka w pewien sposób trzymała mnie w napięciu. Khai był tutaj postacią, która w jakiś sposób nie przypasowała mi na początku, ale później zmienił się na całkiem pozytywny charakter. Całość według mnie to dość dobra i zabawna książka. Mimo początkowych zgrzytów, bawiłam się naprawdę dobrze. Jeśli chcecie przeczytać ciekawy romans z nietypowymi wątkami, to polecam :)

Za egzemplarz dziękuję:

Zapomnij, że istniałem- Beata Majewska (PRZEDPREMIEROWO)

Zapomnij, że istniałem- Beata Majewska (PRZEDPREMIEROWO)

"Czasami jedno słowo, użyte przypadkiem i bez odpowiedniego kontekstu, potrafi
 przywołać prawdziwą falę wspomnień. To jak kamyk, który choć mały, inicjuje lawinę. 
Tym słowem był „dyktator”. Ledwie Luiza je rzuciła, Rafał Snarski poczuł tępy ucisk w sercu."

Ta książka to moje pierwsze spotkanie z panią Beatą Majewską, ale jakże udane! Od samego początku polubiłam styl pisarski pani Beaty. Narracja w formie trzecioosobowej wykonana jest perfekcyjnie. Od razu jakoś zgrałam się z klimatem powieści i przepadłam, przeczytałam w jeden dzień!

LUIZA jest młodą kobietą ze wsi, która ma o sobie bardzo wysokie mniemanie. W sumie, ma ku temu powody: została najmłodszą sołtysową. Swoją pracę wykonuje dokładnie, z sercem i za darmo. W stu procentach stara się realizować swoje cele i pomagać mieszkańcom wsi. Jednak nie do końca zachowuje się tak w domu. Dopiero po wizycie pewnego gościa uświadamia sobie, że nie traktowała do tej pory swojej mamy zbyt dobrze. To moment, w którym nasza bohaterka rozpoczyna ogromną przemianę. To moment, w którym dziewczyna stanie się kobietą. DAMIAN jest narzeczonym Luizy oraz typowym urzędnikiem. Uważa się za lepszego od innych, nie podejmuje się prac fizycznych. Jego związek z dziewczyną przypomina przemyślaną inwestycję, z tym, że... Damian jest raczej sknerą. RAFAŁ to tajemniczy nowy mieszkaniec wsi. Pochodzi z Warszawy, nie chodzi do kościoła, żyje w samotności. To mężczyzna skrzywdzony przez życie, który odnajduje namiastkę przyjemności w hodowli pszczół. W tym wszystkim pomoże mu Luiza o dobrym sercu. Ale częste wizyty sołtysowej u samotnego mężczyzny, to dobry powód do plotek...

Na ogół rzadko czytam książki osadzone w polskich realiach. Często bywa tak, że ta "polskość" opisywana jest w nudny, szary, nużący sposób. Tym razem było wprost inaczej. Książka pokazuje barwne oblicze polskiej wsi, pełne kolorów, życia i radości. Choć historia zawiera też elementy smutne czy refleksyjne, to są one bardzo dobrze wkomponowane w całość. Autorka zdecydowanie pisała z pomysłem, pewna tego, co chciała nam pokazać. Sceneria, wydarzenia, opis miejsc i postaci jest spójny, ciekawy i wzbudza zainteresowanie. W tym wszystkim wisienką na torcie są zabawne, kąśliwe i wpasowane w sytuacje dialogi. Naprawdę dobrze się to czyta!

Historia jest niezwykle zabawna i pouczająca. Byłam naprawdę zaskoczona, jak autorka do powieści lekkiej, sielankowej, wrzuciła naprawdę ważne tematy. Czytałam z uśmiechem na twarzy, a jednocześnie obserwowałam jak rozwijają się główni bohaterowie. Każda z postaci jest wielowarstwowa i ma swój moment w książce, nie znajdziecie tutaj "pustych pionków". Z czasem historia w zaskakujący sposób zmienia swój bieg i staje się tajemnicza, mroczna, pełna niebezpieczeństw. Polska, spokojna wieś, przerodzi się w miejsce zbrodni i grozy. Z niecierpliwością śledziłam losy wszystkich mieszkańców Milikowa. Myślę, że chyba po raz pierwszy tak mocno polubiłam książkę osadzoną w polskich realiach. Cała ta historia jest charyzmatyczna, pełna emocji, pełna zaskoczeń. Zdecydowanie polecam poznać historię Luizy i Rafała! Zakończenie powali was na kolana ;) 

"Roześmiał się. Lubił, gdy ktoś potrafił odbić piłeczkę. Doznał jeszcze czegoś: uczucia,
 które wywołało w nim prawie zapomniane, ale ciągle obecne w jego duszy
 wspomnienie chwil, kiedy inna młoda kobieta próbowała wbić wiedzę do jego głowy."

Za możliwość przeczytania dziękuję Autorce.

Książka ukaże się pod patronatem Iskierka_czyta już 13 maja 2020 roku!
Szarak na studniówce- Michał Biarda (PRZEDPREMIEROWO)

Szarak na studniówce- Michał Biarda (PRZEDPREMIEROWO)

"Wynurzyłem głowę spod wody i odetchnąłem z ulgą. Co prawda wciąż nie miałem
 bladego pojęcia, gdzie bawili się uczniowie, których miałem uratować, ale przynajmniej
 upewniłem się, że w ich poszukiwaniu nie będę musiał wyjeżdżać za miasto."

Pierwszy tom cyklu "Królika w lunaparku" bardzo mi się podobał. Chętnych na opinię zapraszam TUTAJ. Michał Biarda przekonał mnie do siebie dzięki ciekawemu stylowi pisarskiemu, trafionym żartom i pomysłowej fabule. Zadziałał tutaj element szczęśliwego trafu, czegoś, co skusiło mnie do tej książki. Nie wiem, czy w innym przypadku sięgnęłabym po taką książkę, gdyż na ogół nie jest to moja tematyka. Jednak historia spodobała mi się na tyle, żeby sięgnąć po drugi tom. No i wypadło tak, że "Szarak na studniówce" ukazuje się pod moim (całkiem dumnym!) patronatem. Zapraszam!

PATRYK jest nastolatkiem, którego dręczy pewien dzień. Zapętlające wydarzenia powodują, że odkrywa w sobie emocje, których się do tej pory po sobie nie spodziewał. Próbuje znaleźć rozwiązanie na sytuację, której nie rozumie i średnio mu z tym idzie. PAWEŁ tym razem również odgrywa bardzo ważną rolę. Wydarzenia z poprzedniego tomu odcisnęły na nim duże piętno, więc chłopak próbuje poskładać swoje życie na nowo. Chciałby zagadać do pewnej dziewczyny, ale jest dość nieśmiały. STEFAN to oznaka problemów. Zdecydowanie ma szemraną opinię, a jego postać wprowadza dużo zamieszania. KAŚKA boryka się z chorobą i wizją swojej niezbyt kolorowej przyszłości. Pewnego dnia dostaje nieoczekiwane zaproszenie na studniówkę. Ten dzień połączy bohaterów w jedną, wybuchową całość. 

Początek tej powieści już zarzuca nas nutką grozy i zaskoczenia. Wydarzenia, jakie spotykają Patryka z dnia na dzień stają się coraz poważniejsze. Uważnie śledzimy jego losy i zmieniającą się psychikę. Z czasem dochodzą do nas nowe wątki, gdzie wszystko nabiera większej tajemniczości. Paweł kolejny raz ma pewne przeczucie, które skłoni go do podjęcia pewnych ryzykownych decyzji. Śledzimy też Kaśkę, która nie ma łatwo: temat choroby nie sprzyja kontaktom towarzyskim, a przecież dziewczyna chciałaby nadal być normalną nastolatką. Zbliżająca się studniówka i brawurowe zachowanie Stefana spowodowały, że czytałam czekając na wielką, zaskakującą bombę.

Książki Michała Biardy mają w sobie coś takiego, że czytając zastanawiamy się i rozkminiamy "jak to się zakończy". Tym razem wiedziałam, czego mogę się spodziewać, więc analizowałam skrupulatnie sytuację od samego początku. Miałam kilka swoich teorii, w tym jedną, która z rozdziału na rozdział wydawała się bardzo możliwa. Niestety, Michał "zrobił mnie w bolo" i zaskoczył kolejny raz ciekawym rozwiązaniem sprawy. Naprawdę, chapeau bas, świetnie to dograłeś ze sobą! Największym zaskoczeniem jeśli chodzi o postacie w książce w sumie okazał się Stefan. Patryka też polubiłam, choć były momenty, że się go trochę obawiałam. Kolejny raz historia wielu skomplikowanych wątków układa się jak dobrze przemyślane puzzle. Czerpałam ogromną radość z lektury i zdecydowanie czekam na więcej książek od M. Biardy. Patronowanie takim powieściom to czysta przyjemność!

PREMIERA ebooka 13.05 pod patronatem Iskierka_czyta!

Za możliwość przeczytania dziękuję Autorowi.
Dług- Nina G. Jones

Dług- Nina G. Jones

"Los jest okrutną suką, a kiedy sobie ciebie upatrzy, nie unikniesz jego planów."

"Dług" jakoś ie zdobył mojej uwagi okładką. Kaloryfer na książkach już jakoś nie robi wrażenia, a kolorystyka totalnie nie przypadła mi do gustu. Tak się zdarzyło, że z tego powodu nie przeczytałam opisu książki. Aż coś mnie skusiło, zobaczyłam dobre recenzje i wróciłam do tej książki, by zastanowić się nad nią ponownie. W internecie zobaczyłam, że książka jest dark romansem i to mnie przekonało. Skusiłam się, czy było warto?

MIA to kobieta pracująca w dość nietypowej firmie: firmie produkującej zabawki i akcesoria erotyczne. Poza pracą jest kobietą samotną, nie potrafi znaleźć sobie mężczyzny na dłużej, ma mocno nietypowe pragnienia seksualne. Pewnego dnia przyjaciółka poleca jej pewną stronę: miejsce, gdzie można zlecić na siebie napad. Mia robi to pod wpływem impulsu i nie spodziewa się, że cała sprawa przybierze taki obrót. TAX jest osobą, która kilka lat temu doznała wielu krzywd. Wydarzenia z tego dnia wyryły w nim chęć zemsty, a on ukarał już większość winowajców. Została przed nim najważniejsza osoba: kobieta, która do tego wszystkiego doprowadziła. Tax nie zawaha się odebrać od Mii długu, który jest mu winna. 

Książka zaczyna się z przytupem i wciąga już po kilku stronach. Autorka w bardzo nietypowy i interesujący sposób wzbudziła nasze zainteresowanie i sprawiła, że chciałam znać dalsze losy. Mia jest postacią, którą naprawdę da się lubić. Mimo nietypowych fantazji, jest raczej kobietą stateczną, pracowitą i poważną. To osoba, która z pozoru wydaje się być nudna, a w całej książce zaskakuje nas najmocniej. Bardzo mi się podobała przemiana, jaka w niej zachodziła przez cały czas trwania tej historii. Tax jest bardzo mrocznym i tajemniczym facetem. To gość stanowczy, brutalny i skupiony na celu, który obiecał wykonać. Pewne przeszkody, jakie napotyka na swojej drodze, wywołują w nim gniew i irytację. Tax chce zrobić wszystko tak jak trzeba i nie dopuszcza do siebie myśli, że czasem życie zmienia nasze plany. Ta dwójka bohaterów nie raz nas zaskoczy, a ich perypetie wprawią w osłupienie i ekscytację.

Sięgając po "Dług" musicie wiedzieć jedną bardzo, ale to bardzo ważną rzecz: jest to naprawdę mroczny, mocny i brutalny dark romans. Jeśli ktoś z Was nie przepada za "niezdrowymi" i specyficznymi związkami, niech odpuści. Ta powieść to nie jest kolejny spokojny i delikatny romans. To książka z pazurem, która wydobywa z nas, kobiet, najmroczniejsze i brudne fantazje. Seks z włamywaczem? Napaść? Adrenalina? To coś, co poznacie w tej historii. "Dług" jest pełen perwersyjnego seksu, który zdecydowanie zadziała na waszą wyobraźnię. Oczywiście poza scenami erotycznymi znajdziecie tutaj też fabułę, która jeszcze mocniej podsyca emocje w trakcie czytania. Główni bohaterowie są mega oryginalni, więc jest to totalny plus. Książka zawładnęła mną bez reszty. Zakończenie to ciekawe rozwiązanie, które było niczym wisienka na torcie tej świetnej książki. Bardzo polecam tym, którzy lubią takie tematy!

"Mój tata zwykł mnie ostrzegać, że diabeł nie ma rogów i wideł, on pojawia się
 jako najpiękniejsza rzecz, jaką kiedykolwiek widziałeś. Sprawi, że się śmiejesz. Sprawi,
 że poczujesz się dobrze. Zrobisz rzeczy, o których nigdy byś nie pomyślał że możesz
 zrobić, a on powie ci, że to w porządku. I zanim się zorientujesz, sprzedasz mu
 swą duszę. To stąd wiem, że Tax jest moim diabłem."

Za egzemplarz dziękuję:

 

Skandal- Katarzyna Nowakowska

Skandal- Katarzyna Nowakowska

"Najwidoczniej instrukcja obsługi kobiety nie była wcale taka trudna."

"Skandal" jest książką autorki, którą na bank możecie kojarzyć na tym blogu, czyli pod pseudonimem K. N. Haner. Książki tej Pani towarzyszą mi od dawna, w sumie jeszcze przed tym, jak założyłam bloga. Zdecydowaną większość z nich kocham, jest nawet kilka takich, które bardzo polecam. "Skandal" miał być czymś nowym w jej dorobku literackim, więc niezwykle czekałam na tę książkę. Jak było?

JULIA od kilku lat życie pod butem swojego ojca i starszej siostry. Dla rodzinnej firmy musiała porzucić swoje marzenia i dostosować się do wymagań innych. Jej stanowisko w firmie... jest dziwne, aczkolwiek dziewczyna odgrywa tam sporą rolę. Pewnego dnia, w nagłej sytuacji przejmuje klienta po siostrze i musi się wykazać. Spotkanie nie idzie do końca po jej myśli, a na dodatek, dziewczyna będzie musiała spędzić 3 miesiące w towarzystwie tego irytującego anglika. JAMES podobnież jest arystokratą. Świadczą o tym jego maniery, pieniądze i... po prostu informacje od autorki. Tak naprawdę James mógłby być normalnym, zaradnym przedsiębiorcą, gdyż ta jego arystokratyczność ni jak się tutaj nie objawia. Charakter tego pana jest dość skomplikowany, ale w przeważającej części książki oceniałam go niestety jako gbura. To facet, który nieświadomie skłoni Julię do przemiany i wywróci jej życie do góry nogami.

No to ten... pierwsze negatywne fluidy już macie w powyższym akapicie. Dalej czytacie nieco na własną odpowiedzialność, gdyż mogę nawiązywać do konkretnych wydarzeń w książce. Julia i jej praca to rzecz, której totalnie nie zrozumiałam. O ile ojciec ma firmę dziwnie wielobranżową (salony samochodów, nieruchomości, inwestycje i mnóstwo innych) o tyle nie rozumiem, czemu z dnia na dzień, Julia stała się asystentką Jamesa. Asystentka to też mocne słowo. W Nowym Jorku dziewczyna spaceruje po parku, odpoczywa w hotelu i bierze udział w kilku spotkaniach, podczas gdy James ciężko pracuje nad swoją firmą. Warto wspomnieć, że przed wyjazdem dziewczyna przechodzi okres buntu: ma dość wiecznego podporządkowywania się rodzinie, chce pokazać swój charakter. W związku z tym staje się bardziej towarzyska... powiedziałabym towarzyska aż za bardzo, gdyż trąciło brakiem rozwagi i szacunku. Toteż relacja Julii z Jamesem wyglądała właśnie dla mnie tak, jak towarzystwo dla rozrywki. 

W Polsce Julia nie jest doceniana, ale za granicą zamienia się w pracownicę na medal. Szczególnie obrotna jest w hotelach: na ostatnią chwilę załatwi co się da i gdzie tylko się da. Jej zajęcia i umiejętności są momentami tak sprzeczne, że aż dziwią. W sumie niejednokrotnie sprzeczne są jej myśli, kiedy chce się zbuntować i być sobą, a w kolejnej sekundzie jednak jest zagubioną dziewczynką. Pierwsze miłosne chwile między głównymi bohaterami w książce są mega dziwne. Przyjemność miesza się z wyrzutami sumienia i płaczem. Cała ta scena była jak dla mnie na siłę. Wszystko to jak dla mnie nie kleiło się wcale, nie było totalnie czuć chemii między tymi postaciami. Kiedy Julia zaczyna torować swoją pozycję w Nowym Jorku, paradoksalnie uznaje, że  możliwość samodzielnego wyboru stroju czy jedzenia to... świetna nagroda za to, co przeszła do tej pory. Może się nie znam, ale z kreacją tej bohaterki zdecydowanie coś poszło nie tak.

Czytałam i cały czas czekałam. Czekałam, aż coś się zacznie, aż książka wzbudzi we mnie emocje, jakiekolwiek emocje. Niestety z ogromną przykrością muszę powiedzieć, że całość była dla mnie niezwykle nudna. Złapałam się na tym, że dawkowałam sobie po jednym rozdziale i robiłam przerwy. James jako mężczyzna w ogóle nie podziałał na moją kobiecą wyobraźnię, nie było w nim nic, co mogłoby mnie jakoś do niego przyciągnąć. Historia okazała się być sztywna, choć sam pomysł wydawał się mieć naprawdę duży potencjał. Fabuła rozwijała się niezwykle dłuuuuugo, punkt główny historii był wykonany na biegu, plusem było jedynie zakończenie. Tak naprawdę ostatni rozdział i epilog to jedyne momenty w książce, które mnie jakoś mocniej ruszyły i zaciekawiły. Po mozolnej przeprawie przez prawie 300 stron, to właśnie końcówka okazała się momentem pocieszenia, który jakoś próbował tę książkę podnieść z poziomem. Zdecydowanie się zawiodłam, mogłabym tutaj wymieniać naprawdę wiele przykładów, które są "na nie", ale też nie chcę spojlerować w cały świat. Mam sentyment do autorki, więc pewnie sięgnę po kolejną część i dam szansę tej historii. A może coś jednak się poprawi ;) 

"To piękne i smutne zarazem. Kochać kogoś tak bardzo, że nawet po jego śmierci 
nie jesteś w stanie ułożyć sobie życia z kimś innym."

Za egzemplarz dziękuję:

Wojownik Altaii- Robert Jordan

Wojownik Altaii- Robert Jordan

"- Dałem słowo - wskazałem.
- No to jesteś głupcem - żachnęła się.
- Jestem mężczyzną.
- Czasem mi się wydaje, że to jedno i to samo - odparła."

O Robercie Jordanie słyszałam dużo. Szczególnie interesowały mnie jego książki, gdyż po prostu lubię dobrą fantastykę. Tak się jednak stało, że jeszcze nie miałam okazji zapoznać się z żadną jego książką. Jak tylko zobaczyłam tą zapowiedź, to wiedziałam, że chcę to mieć, chcę to przeczytać. Czy moje przeczucia były dobre?

WULFGAR pochodzi z barbarzyńskiego plemienia Altaii, gdzie jest wodzem jednej z gromad. Jego społeczność znana jest z wędrowniczego trybu życia, rabunków i handlu (oczywiście sprytnie zdobytymi przedmiotami, a nawet osobami). Wszystko wydaje się być w porządku do czasu, kiedy zgodnie z tradycją odwiedza okoliczne, główne miasto Lantę, by zawiadomić jej władców o pokojowych zamiarach. Napięcie czuć od samego początku, a przebieg wizyty upewnia wojownika w tym, że nadciąga wojna. Okazuje się, że osobą, która będzie mogła pomóc Wulfgarowi zdobyć przewagę, jest tajemniczy przybysz z innego świata. To wszystko będzie mogło się udać tylko wtedy, gdy mężczyzna nauczy się zadawać dobre pytania oraz połączy wszystkie podpowiedzi w całość. Jedno jest pewne: dobro zacznie walczyć ze złem, a zakończenie nie będzie takie proste, jak się wydaje.

Zakochałam się już od pierwszych stron. Magia i fantastyczność u Robeta Jordana czuć już po pierwszej stronie. Język, jakim się posługuje, po prostu ma "to coś", co kusi, przyciąga i hipnotyzuje. Od razu wiedziałam, że nie będzie to książka ala fantastyczna, ale po prostu bardzo dobra fantastyka. Autor wie jak zainteresować czytelnika i jak trzymać go w oczekiwaniu na to, co wydarzy się dalej. Uwielbiam książki, w których akcja szybko wkracza do historii, a nie jesteśmy zanudzani zbyt długim wprowadzeniem w świat stworzony na potrzeby książki. Lubię poznawać detale i "smaczki" na bieżąco, więc tutaj był to ogromny, ogromny plus.

Książka jest pełna wartkich akcji, bitew, tajemnic, zaskoczeń i magii. Jordan stworzył historię wielowątkową, która pięknie łączy się w całość tak, że zakończenie jest naprawdę dopracowane. Powiedziałabym, że cała książka pędzi: najpierw burzliwy początek, następnie tajemnicze rozwiązanie wątków, szokujące środek oraz równie zaskakujący koniec. Przez kilkaset stron czekamy na wielką wojnę, którą faktycznie dostajemy: Jordan świetnie radzi sobie z opisem bitew, potyczek, koncepcji walki. Główny bohater jest wojownikiem z krwi i kości, który naprawdę daje się lubić. Wulfgar to mężczyzna silny, honorowy i zdecydowanie... męski. Otaczają go kobiety, które służą dobrą radą (ach... co by on miał bez tych kobiet!), ale mężczyzna nie traci dla nich głowy, w pierwszej kolejności dba o swoje społeczeństwo. W książce znajdziecie dobrze rozbudowany wątek magiczno-religijny, który wprowadza dużo zamieszania do tej historii. Całość jest wykonana z pomysłem i rozwagą, więc jak najbardziej czuć tutaj tę fantastykę wyższego poziomu. Aż trudno uwierzyć, że książka została napisana w zaledwie 13 dni, a czekała aż 40 lat na swoje wydanie (nieporozumienie z wydawnictwami). Książka naprawdę, naprawdę podbiła moje serducho i utwierdziła mnie w przekonaniu, że po prostu MUSZĘ sięgnąć po serię "Koło Czasu". Polecam!

"- Powiadają, lordzie Wulfgarze, że mężczyźni myślą swym przyrodzeniem, 
a nie mózgiem. Nie jestem pewna, czy ty myślałeś w ogóle czymkolwiek."

Za egzemplarz dziękuję:
Papierowy łabędź- Leylah Attar

Papierowy łabędź- Leylah Attar

"Jeśli nie możesz przyjąć, nie dawaj."

Od samego początku ta książka była dla mnie tajemnicza. Lekka, stonowana okładka jednak zawiera elementy krwi. Opis intryguje i nie zdradza zbyt wiele. Byłam zaintrygowana przed lekturą, a przeczytanie kilku pierwszych stron zaintrygowało mnie jeszcze mocniej. Postaram się przedstawić tę książkę tak, aby Wam nic za wiele nie zdradzić!

SKY w dzieciństwie nie cierpiała na biedę, choć cierpiała z powodu straty matki. Tę lukę starała się zapewnić jej opiekunka, gdyż ojca wiecznie nie było. Jednak w pewnym momencie została z całym tym dorastaniem sama. Po kilkunastu latach stała się młodą kobietą, która kocha markowe ubrania i luksusy. Nie spodziewa się, że jej życie wywróci się do góry nogami, a ona nauczy się rozumieć świat na nowo.

Tak naprawdę przy lekturze tej książki wielka bomba spada na nas już od samego początku. Zostajemy wepchnięci w wartką akcję i ogrom, naprawdę ogrom intensywnych emocji. Razem z bohaterką walczymy o poznanie odpowiedzi na pytania: kto? dlaczego? kiedy? jak? Wszystko, o czym była przekonana do tej pory, zostaje zmiecione. Razem z nią przeżywamy szok i oświecenie. Styl pisarski pani Leylah jest tak intensywny, że momentami czułam się jakbym naprawdę była w ciele głównej bohaterki.  Historia jest zdecydowanie zaskakująca, oryginalna i nieprzewidywalna. To coś innego, coś jednocześnie znajomego, a zarazem miks gatunków. Znajdziecie tu nutkę romansu, mafii, thrilleru. To powieść, która rozgrywa się na wielu wątkach i płaszczyznach czasowych. Stopniowo poznajemy odpowiedzi na zadawane pytania, a z każdym kolejnym rozdziałem wciągamy się w tę historię coraz mocniej. W tej historii śledzimy losy głównych bohaterów oraz to, jak zmieniają się emocjonalnie. Czasem prosty gest ma ogromne znaczenie. Śmiałam się i wzruszałam jednocześnie. Całość była według mnie TAK DOBRA, że z pewnością załapie się do top 10 najlepszych książek tego roku. Coś cudownego, chętnie przeczytam coś więcej od tej autorki!

"Nadzieja czasem nie jest w stanie udźwignąć ciężaru rzeczywistości."

Za egzemplarz dziękuję:
Reaper's Property- Joanna Wylde

Reaper's Property- Joanna Wylde

"Wbij sobie to do głowy, jesteśmy bractwem. Żyjemy razem, umieramy razem, a to,
 co nasze, na zawsze pozostaje nasze. Kiedy jest dobrze, nam wszystkim jest dobrze, 
a kiedy źle się dzieje, wszyscy to odczuwamy."

Książki motocyklowe wciągam jak wodę. Paradoksem tego typu literatury jest to, że mam podstawy by się czepiać (sama jeżdżę, należę do pewnej grupy), a jednocześnie bywa czasami tak, że kocham nawet paradoksalne sprawy. Czasami jest to dla mnie ślepota wybiórcza (wtedy, kiedy mam ochotę przeczytać coś w danym klimacie i jakieś mega detale nie są dla mnie aż tak istotne). Wszystko zależy od nastroju i całości książki. Jak oceniam ten tytuł?

MARIE to kobieta, która już trochę w życiu przeszła. Całkiem niedawno rzuciła swojego męża, który stosował wobec niej przemoc fizyczną oraz psychiczną. Z braku środków oraz pracy, przeniosła się do małej, obskurnej przyczepy, w której mieszka jej brat. Początki nie są łatwe, ale wszystko idzie w dobrym kierunku. Wszystko jednak psuje się niczym domek z kart, kiedy jej brat okrada lokalny klub motocyklowy. Marie będzie jedyną osobą, która będzie w stanie mu pomóc. HORSE działa w klubie od lat, gdzie zajmuje dość dobre stanowisko. Nadzorując księgowość spostrzega, że ktoś ich systematycznie okrada. Oczywistym wyjściem w tej sprawie jest jego śmierć, jednak Horse ma na oku jego siostrę. Podejmuje ryzykowną decyzję i ugaduje się w tej sprawie ze swoim prezydentem. Nie spodziewa się, jaki tak naprawdę charakter kryje ta niepozorna kobietka. 

Początek książki nie wypadł jak dla mnie najlepiej. Irytowały mnie lekko przeskoki czasowe i niewielkie powtórzenia akcji. Wykonanie było na minus, choć przedstawienie klubu i jego zasad, było zdecydowanie plusem. Widzimy konsekwencję ich działań, brutalność, szczerość i ten motocyklowy flow. Na samym początku Marie zdecydowanie przoduje, jeśli chodzi o charakter i kreację postaci. Poznajemy nieco jej przeszłości, aktualne zajęcia, to jak radzi sobie z problemami. Horse na początku no cóż... jest typowym facetem pragnącym seksu. Z czasem całość się zmienia, a fabularnie książka staje się o wiele bardziej dopracowana i klarowna.


Kwestia klubu motocyklowego jest tutaj bardzo fajnie rozegrana. Mamy ciekawą strukturę klubu, podział obowiązków, konkretne zasady i powiązania pomiędzy poszczególnymi grupami. Można się domyśleć, że spotkacie też tutaj walki między klubami, więc na ogół klimacik super. Z czasem Marie staje się trochę bardziej nudną postacią (uwięziona na siłę, nieco zagubiona myszka). Pod koniec jednak dostaje jakiegoś oświecenia i nabiera kolorów, więc na ogół nie jest źle. Horse rozwija się na plus i ukazuje nam jakieś emocje. Widzimy jakąś zazdrość, przywiązanie i oznaki troski. To była moja pierwsza przygoda z tą autorką, więc jak dla mnie ma duży potencjał, choć nie obyło się bez małych potknięć. Kilka dialogów było średnich, a pewne zachowania Marie lekko irytowały. Mimo wszystko zdecydowanie wkręciłam się w ten świat, a całość zapowiada się na fajną serię motocyklową. Z racji, że kocham tę tematykę to jestem wprost pewna, że sięgnę po kolejne tomy!


"Dziewięćdziesiąt dziewięć procent mężczyzn ma się dobrze, przestrzegając
 czyichś zasad i robiąc, co im się każe. My jesteśmy jednym 
procentem i zbudowaliśmy własny świat."


Za egzemplarz dziękuję:


Wydech- Ted Chiang

Wydech- Ted Chiang

"Każdy z nas czasem popełnia błędy. Jesteśmy winni okrucieństwa i hipokryzji, 
a później z reguły o tym zapominamy."

"Wydech" przekonał mnie do siebie wszystkim. Piękna okładka, intrygujący opis, nuta tajemniczości. O autorze słyszałam już kilka razy, ale nie miałam do tej pory styczności z jego tekstami. Miałam ochotę przeczytać coś innego, choć trochę obawiałam się klimatu SiFi. Na ogół nie czytam nic z tej dziedziny, więc był to też dla mnie mały test. Książka wydana jest w pięknej, twardej oprawie, na białym papierze oraz z elegancką oprawą graficzną w środku. Całość zdecydowanie stanowi wartościową pozycję do biblioteczki.

Ta pozycja jest zbiorem dziewięciu opowiadań. Każde z nich jest na swój sposób inne, każde z nich porusza  bardzo ważne tematy. "Kupiec i wrota alchemika" pokazują nam możliwość przeniesienia się do przeszłości. Wizja, która początkowo może zachwycać, z czasem pokazuje nie tylko plusy, ale też konsekwencje. Bohaterowie mierzą się ze swoimi błędami i wyciągają wnioski. Nie każdy jednak umie z tej szansy skorzystać w sposób dobry. Niezaprzeczalnie świetnym opowiadaniem był też tytułowy "Wydech". Opowiadanie to analizuje sens istnienia bazując na historii naukowca, który bada swój własny mózg. Jego odkrycia są przełomowe i sprawiają, że główny bohater stara się nadać sens prostym rzeczom, które tworzą podstawę ludzkiej woli do życia. Opowiadaniem, które według mnie zasługuje również na wspomnienie, jest "Prawda faktów, prawda uczuć". Całość składa się z dwóch, pozornie niepowiązanych historii. Analizujemy przemyślenia dotyczące postrzegania prawdy na podstawie rodzinnych dramatów oraz historii pewnego plemienia. Myślę, że w dużym stopniu interpretacja tego opowiadania zależy od nas samych. Autor skłania nas do przemyśleń na temat tego, czy prawda jest stała i określona, czy raczej prawda zależy od punktu patrzenia. Opowiadaniem, które totalnie do mnie nie przemówiło było "Omfalos". Po pierwsze nie podobała mi się idea religijności w tej historii. Ponadto tematyka słojów drzew, analizy początku świata, była dla mnie lekko nużąca i szczerze mówiąc, nie bardzo odkrywcza. Jedynym plusem było zakończenie opowiadania skupiające się na racjach pomiędzy nauką, a religią. Jednak całość nie porwała mnie tak, jak reszta historii.

"Czy będziemy woleli zachować milczenie, by dłużej zachować zdolność
 myślenia, czy raczej rozmawiać do samego końca?"

Całość wywarła na mnie naprawdę ogromne wrażenie. Nie jestem znawcą, ani ekspertem tego gatunku, więc trudno jest mi porównać w sposób profesjonalny tę powieść do innych. Uważam, że Ted Chiang ma dobry styl pisarski. Jego historie nie są zbyt łatwe w odbiorze, tutaj zdecydowanie trzeba się skupić, stanąć kilka razy na pewne przemyślenia. "Wydech" nie jest książką fabularną, do przeczytania na raz. Uważam, że fajnie sobie te opowiadania dawkować, przemyśleć, przeanalizować. Książka z mojej perspektywy zawierała wiele ciekawych analiz dotyczących ludzkości, wszechświata, przyszłości, przeszłości, uczuć. Zdecydowana większość była dla mnie oryginalna i pomysłowa (choć tak jak mówię, nie mam dużego rozeznania). Uważam, że warto sięgać po książki, które nie tylko są, przemijają, ale skłaniają do przemyśleń i zapadają w pamięci na długo. To zdecydowanie taka pozycja!

"Podobnie jak w dorosłości nieraz uświadamiamy sobie wartość obyczajów, które
 w młodości uważaliśmy za absurdalne, Hassan zrozumiał, że ukrywanie
 informacji może mieć wartość równie wielką jak jej ujawnienie."

Za egzemplarz dziękuję:


Lilianna- Anna Szafrańska

Lilianna- Anna Szafrańska

"By zbudować nową przyszłość trzeba zamknąć rozdziały poprzedniego życia.
Jak potwory w szafie. Tylko trzeba pamiętać,by zaryglować drzwi!"

Oczywiście nie jest to moje pierwsze spotkanie z Anną Szafrańską. Jestem też pewna, że nie ostatnie. Nie będę oszukiwać, że kupiła mnie ta okładka, choć autorkę polubiłam w takim stopniu, że wzięłabym tę książkę nawet w ciemno. Zauważyłam, że Anna ma skłonność do poruszania ważnych tematów w swoich powieściach, ale tym razem mocno mnie zaskoczyła. Nie spodziewałam się, że początek książki zrzuci na mnie aż taką bombę. 

LILIANNA jest ofiarą przemocy domowej. Od kilku lat funkcjonuje w niezdrowym związku, bez poczucia bezpieczeństwa. Wszystko to znosi dla dziecka, jednak przychodzi dzień, w którym narzeczony pozwala sobie na zbyt wiele. Dziewczyna musi uciekać i szukać pomocy. MAT jest szanowanym tatuażystom o ostrym temperamencie. Trzyma dystans od obcych dla niego osób i bywa nerwowy. W środku to mężczyzna pełen uczuć, któremu po prostu trudno się otworzyć. Ich pierwsze spotkanie jest pełne uprzedzeń, wzajemnego oceniania się i emocji. 

Nie będę owijać w bawełnę i powiem, że Anna Szafrańska kolejny raz skradła moje serce. Historia Lilianny nie jest cukierkowa. Jest pełna bólu, krzywd, łez i tęsknoty za szczęściem. Dziewczyna naprawdę nie miała w życiu łatwo, ale starała się trzymać dla dobra swojego synka. Jej dramaty nie kończą się po opuszczeniu toksycznego związku, pewne problemy idą razem z nią, niczym ciężki życiowy bagaż. Ich relacja z Matem była świetnie poprowadzona. Pełna emocji, burz, nastrojów, zrozumienia, szczerej miłości. Tematyka, jaką poruszyła autorka tym razem też nie jest łatwa. Były momenty, gdzie łzy miałam pod oczami. Całość opisana jest niezwykle dokładnie, szczerze i mocno. Zdecydowanie daje do myślenia. Podobała mi się też rola przyjaciół, jaką odegrali w życiu Lilianny. To wszystko dawało nadzieję na to, że ludzie są w stanie nam pomóc w trudnych chwilach. Cała książka zawładnęła mną bez końca. Nie mogłam się oderwać. Śmiałam się, płakałam, i tak na zmianę. Zdecydowanie polecam!

"Byłam taka głupia. Myślałam, że sobie z tym poradziłam, że to już należało 
do przeszłości, ale nie. To było ze mną. We mnie. Te wspomnienia… 
one nadal siedziały mi w głowie."

Za egzemplarz dziękuję:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Iskierka czyta , Blogger