Gra Matteo- J. T. Geissinger (PATRONAT)

"Bo prawdziwe życie to nie bajka, kochana, a stworzenie trwałego związku jest trudne. 
Miłość wymaga wiele przebaczenia. Ludzie nie są idealni. Zakochać się jest łatwo, 
ale pozostanie w miłości to wybór. Musisz zdecydować, czy wzloty i 
upadki są tego warte, bo będzie ich sporo."

Uwielbiam dobrze skonstruowane romanse. Nic tak człowieka nie pociesza wieczorem lub w weekend jak dobra, relaksująca lektura. Z pewnością mogę Was zapewnić, że książki autorstwa J. T. Geissinger takie właśnie są. W nie człowiek wpada, rozkochuje się bez końca i przeżywa bez opamiętania. Aż nagle przychodzi koniec, a my zostajemy po lekturze z ogromnym uśmiechem na twarzy. Przekonajcie się sami!

KIMBER wiedzie udane i szczęśliwe życie. Podobnie jak jej ojciec, jest projektantką odzieży, którą sprzedaje w swoim małym butiku. Ma też narzeczonego i czeka na wymarzony ślub. Wszystko rujnuje się, kiedy wybranek porzuca ją przed ołtarzem. Dziewczyna staje w blasku fleszy, jest obmawiana przez wiele magazynów. Niespodziewana informacja o chorobie ojca sprawia, że musi wyjechać do Florencji. Jeżeli myślała, że gorzej być nie może, to właśnie tak zaczęło się dziać. Na miejscu życie zaskakuje ją ze zdwojoną siłą, a problemy dobijają jak się da. Młoda kobieta musi znaleźć wolę walki i przetrwać wszystko to, co ją spotkało. Obserwujemy jej dylematy oraz historie, które czasami bawią, a czasami doprowadzają nas do łez. MATTEO jest przystojnym Włochem, który ratuje Kimber w sytuacji podbramkowej. Dobijają wtedy targu, który zdecydowanie nie wyszedł dziewczynie na dobre. Mężczyzna dostaje od niej szkicownik pełen projektów, które zamierza wykorzystać. Sytuacja mocniej komplikuje się, kiedy oboje dowiadują się co ich łączy. Wszystko wskazuje na to, że niedługo może łączyć ich jeszcze więcej...

Ależ to było romantyczne i... pikantne! Ta część zawiera chyba najwięcej gorących scen. Są one napisane ze smakiem i naprawdę "mają to coś". Autorka kolejny raz rozwala nas na łopatki trafionymi i przemyślanymi dialogami. Wszystko to jest cudownie dopasowane do konkretnych sytuacji. Kimber jest świetną postacią, która rozwija się na naszych oczach i ma mocny, solidny charakter. Matteo czasami denerwował mnie swoimi 'typowo męskimi' myślami o jednym. Jego postać jednak zdecydowanie nadrabiała drobiazgowością: opisy detali, gestów, to jak ten facet nosi garnitur! Cudo, to trzeba poznać. To, co również mi się podobało to włoski klimat bez typowej, przejedzonej już włoskiej mafii. Poznajemy piękną, urokliwą Florencję w towarzystwie gentlemana i zabawnej dziewczyny!

"Gra Matteo" to naprawdę świetna historia, którą warto mieć na swojej półce. Takie książki nie są pozycjami do jednokrotnego przeczytania, je się dobrze wspomina i chętnie czyta ponownie po kilku latach. J. T. Geissinger ma lekkie pióro i wie, jak rozkochać swoje czytelniczki w cudownych bohaterach. Zakończenie tej powieści zdecydowanie zaskakuje i sprawia, że uśmiechamy się jeszcze mocniej. Osobiście przyznam, że dawkowałam sobie lekturę. Szkoda mi było pochłonąć ją na raz, zabawa była tak dobra, że poprawiała mi nastrój przez kilka dni. Zdecydowanie polecam!

Książka ukazała się pod patronatem Iskierka_czyta.

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Niezwykłe.



1 komentarz:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Iskierka czyta , Blogger