Cykl o Nikicie (1,2,3)- Aneta Jadowska

Witajcie Moi Drodzy,

Dziś na blogu coś, co nie zdarza mi się często, czyli zbiorowa opinia. Taką formę wybrałam ze względu na osoby, które nie czytały jeszcze tej serii, a chciałyby uniknąć zbyt wielu szczegółów dotyczących dalszych tomów. Osobiście sama mam strategię, że jak coś mnie interesuje, to czytam recenzje 1-szego tomu, a na kolejne nawet nie wchodzę. Dlatego stwierdziłam, że skoro przeczytałam te książki "jednym ciągiem" to warto jest podsumować je w taki sposób, niż rozdzielać na 3 posty :)

Książki Anety Jadowskiej ciągną mnie do siebie już jakiś czas. Jednak polscy autorzy nie zawsze przypadają mi do gustu, więc nie chciałam na starcie ryzykować kupna cyklu "Heksalogia o Wiedźmie", który liczy sobie teraz 6 tomów. Byłam niezwykle zainteresowana, kiedy zobaczyłam zapowiedź i opis pierwszego tomu, czyli "Dziewczyny z dzielnicy cudów". Jakoś tak jednak wyszło, że nie zdecydowałam się na kupno od razu po premierze, a czas dalej leciał. I JEST ! Zobaczyłam, że premierę w tym miesiącu ma już 3 tom serii. To właśnie ta premiera i moja ciekawość skłoniły mnie do przeczytania całości i dania szansy Pani Anecie. Jak wyszło?

Aneta Jadowska pisze o tej serii: „cała trylogia Nikity to historia drogi, którą przeszła Nikita. Od skonfliktowanej, nieszczęśliwej, zamkniętej i oceniającej się w jak najgorszy sposób kobiety, która odkrywa, że całe jej życie jest kłamstwem... do, no właśnie.”. Mnie to zachęciło, a Was?


"Dziewczyna z dzielnicy cudów"

"Mówiła mi, że mam w sobie dość siły, by zmierzyć się z całym światem, 
a jeśli świat zasłuży, mam go po prostu kopnąć. I mocno podkulić palce, 
by to świat zabolało bardziej niż mnie."

To, co kupiło mnie na samym początku to fakt, że cykl ten jest gatunkiem urban fantasy. Moją ulubioną serią do tej pory był cykl o Mercedes Thompson, bądź cykl o Kate Daniels. Świetnie bawię się przy tego typu książkach, więc to podsyciło moją ciekawość. No i dodatkowo ta okładka! Zdecydowanie najlepsza z całej serii, świetny witraż i kolorystyka! Powieść napisana jest w narracji pierwszoosobowej, co dla mnie było dużym plusem (możliwość lepszego poznania głównej bohaterki i wczucia się w jej przygody). Znajdziecie tutaj ciekawy świat oraz niepowtarzane i charakterystyczne postacie, wartką akcję i wielowątkową fabułę. Dodatkowym smaczkiem w książce są niezwykle klimatyczne rysunki, które pokazują pewne sceny. Autorka zdecydowanie wie jak zaciekawić czytelnika i sprawić, że ciężko będzie nam odłożyć książkę. Jest tutaj dużo walk, pościgów i śledztwa oraz kilka tajemnic do odkrycia, które prowadzą fabułę w dość interesujący sposób. W dodatku całość napisana ciekawym językiem, w tym genialne dialogi za sprawą ciętego języka głównej bohaterki. Aneta Jadowska wprowadza szczyptę tajemniczości jednocześnie rozbawiając nas ciekawymi opisami, wypowiedziami i porównaniami. 

Książka pokazuje nam wizję Warsa i Sawy, dwóch alternatywnych odbić Warszawy, przedzielonych rzeką Wisłą. W tym świecie wydarzenia II wojny światowej odcisnęły ślad na obu częściach miasta, przez co w jednej części magia wzbiera niebezpiecznie, a potem uwalnia się w wyładowaniach, które mogą zmienić mieszkańców w parodię potworów, a w drugiej połowie panuje nieskrępowana dzicz i niezrozumiałe moce, na których terytorium lepiej nie wkraczać w ogóle. Autorka od razu wprowadza nas w niebezpieczny świat zabójców, gdzie na samym początku znajdziemy się w szatni Zakonu Cieni. To tam, nasza bohaterka po walce z potworem próbuje dojść do porządku. Zaraz po przymusowym prysznicu, zdenerwowana i spięta Nikita poznaje swojego nowego, tajemniczego i niechcianego współtowarzysza Robina. Od tego momentu zostaniemy wciągnięci w wir wydarzeń, który nie będzie chciał nam wypuścić ze swoich czarujących macek. 

NIKITA to bohaterka, którą zdecydowanie polubiłam. Dziewczyna nie pamięta dokładnie jak się nazywa, jest jednym z Cieni w Zakonie, a to oznacza, że do niej trzeba się zwrócić, kiedy chce się szybko kogoś pozbyć. W jej żyłach płynie krew zabójczyni oraz szaleńca, co sprawia, że ma twardy charakter oraz stara się zapomnieć o swoich rodzicach. To typ waleczny. Wygadana, jednak nie irytuje. Jest inteligentna, pewna siebie, nastawiona na sukces w tym, co robi. Skrywa swoje tajemnice, których z upływem stron posiada coraz więcej. Mimo ciężkiej przeszłości dzielnie brnie dalej. Nie rozpacza nad sobą, nie użala się, nie znosi współczucia i stara się być samodzielna. Pod tą maską wojowniczki kryje się jednak nieco uczuć, które z czasem mogą się okazać dla niej zgubne. ROBIN  to przydzielony Nikicie na siłę partner. Typowy przystojniak, wiecznie uśmiechnięty, pewny siebie, momentami cwaniaczek. Na początku jego postać jest  bardzo tajemnicza – nie wiemy jaką włada magią, nie znamy jego historii, na jaw wychodzą jego kolejne tajemnice. Niestety momentami jest on też troszkę nieporadny jak na doświadczonego zabójcę: bywa naiwny i ufny, co sprawia, że sam nierzadko potrzebuje ratunku. Liczyłam na twardziela większego niż nasza główna bohaterka, na badboya i bohatera, a dostałam takiego... średniego zabójcę. 

Świat stworzony przez autorkę zapada w pamięć, a opisywane miejsca są tajemnicze i klimatyczne. Najciekawszym miejscem jest tytułowa Dzielnica Cudów – znajdująca się w trójkącie wytyczonym między cerkwią, synagogą i kościołem, w którym czas zatrzymał się w spokojnych i bezpiecznych latach przedwojennych. To miejsce pokazuje nam czasy kabaretów, dorożek i restauracji, co ciekawie splata się ze znacznie mroczniejszym światem, jaki znajduje się wokoło. Istoty zamieszkujące magiczną wersję Warszawy są naznaczone różnymi magicznymi mocami, dając ludziom moce od zmiennokształtności do umiejętności pracy z urządzeniami mechanicznymi. Główna bohaterka posiada geny berserka, co sprawia, że przy nadmiernej adrenalinie może czasami przemienić się w monstrum. 

Niestety nie jest to książka bez wad, ale wychodzę z założenia, że czepliwy zawsze coś znajdzie. Choć wyłapałam tu kilka minusów to sądzę, że nie są one jakoś szczególnie istotne, ponieważ całość czytało się naprawdę dobrze. Momentami w książce występuje brak konsekwencji ze strony autorki. Przykładem może być chociażby wątek krwi, która dostarcza informacji o ludziach i potworach. Główna bohaterka musi pilnować każdej swojej kropli i skutecznie likwidować wszelkie dowody. Zdarzają się jednak momenty, kiedy... wyrzuca normalnie do śmieci własne ubrania. Autorka potrafi przypominać nam o pewnych szczegółach, szczególikach oraz... po kilkudziesięciu stronach napisać coś, co niestety temu zaprzecza. Ale są to raczej rzeczy, które nie każdy wyłapie. Ja siedzę w tym gatunku już nieco dłużej, więc powiedzmy zwracam na nie większą uwagę. Minusem jak dla mnie było też zbyt wiele podobieństw do cyklu o Kate Daniels. Chwilami miałam wrażenie, że pewne pomysły zostały skopiowane od A do Z, co potwierdza moje przypuszczenia, że autorka także czytała tą serię. 

Książka nie jest zbyt długa, wypełniona jest pozytywną treścią, a nie przydługimi, wymyślanymi na siłę, niepotrzebnymi fragmentami. Akcja toczy do przodu aż do ostatniej strony, więc raczej nie ma tutaj mowy o nudzie. Do książki podeszłam z pozytywnymi oczekiwaniami, a i tak udało się mnie zaskoczyć. Mogę śmiało powiedzieć, że dostałam coś lepszego niż się spodziewałam, więc zachęciło mnie to do czytania kolejnych tomów. Autorka w ciekawy sposób poradziła sobie z gatunkiem urban fantasy. Znajdziemy tutaj interesującą wizję świata, ciekawych bohaterów pierwszoplanowych oraz drugoplanowych, wiele gatunków potworów, magię, spiski, intrygi, walki, oraz ciekawe nawiązania historyczne. Pierwszy tom wykazał się dużą różnorodnością wątków, co zapowiadało kolejne, ciekawe książki. Myślę, że śmiało mogę napisać: polecam jako bardzo dobrą lekturę dla osób, które lubią ten gatunek. Jeżeli chodzi o kogoś, kto nie przepada za fantastyką tego typu, a chce spróbować, to może jednak sięgnąć lepszych tytułów od zagranicznych autorów. Jednak ja cieszę się, że dałam szansę ten polskiej autorce, która teraz trafi na moją listę wyczekiwanych kolejnych książek. Planuję nadrobić jej inne książki, które mam nadzieję również mi się spodobają :)

"Nie pytałam, za jakie grzechy mnie to spotyka, bo miałam całkiem 
dobre wyobrażenie, czym mogłam podpaść losowi."

"Akuszer bogów"

"Czasami to, czego chcemy najbardziej na świecie, odbiera nam to, 
czego najbardziej na świecie potrzebujemy. Chcesz prawdy i wolności. 
A co, jeśli nie da się ich pogodzić?"

W tym miejscu chciałabym Wam wkleić opis drugiego tomu, który niesamowicie podsyca ciekawość po przeczytaniu pierwszej części. Ale nie zrobię tego, bo jest on ogólnie dostępny w Internecie, a ja tutaj chciałabym przedstawić własne wrażenia. Nasza główna bohaterka wyrusza dalej, by poznać tajemnice własnego pochodzenia. Akcja przenosi się do Norwegii, co serwuje nam niesamowity klimat z wplecioną mitologią nordycką. Osobiście bardzo lubię tą tematykę, ale było mi nieco szkoda, że opuściliśmy ciekawy świat Warsa i Sawy z poprzedniego tomu. Dziewczyna porywa się na niełatwe zadanie, mianowicie musi odnaleźć Akuszera bogów, który pomoże jej odkryć to, co zostało zapomniane. 

To co było dla mnie dużym plusem to fakt, że wracamy do Nikity w momencie w którym skończyła się pierwsza część. Nie lubię luk czasowych pomiędzy tomami, więc bardzo podobało mi się to rozwiązanie. W tym tomie dziewczynie również towarzyszy jej Robin (którego pod koniec 1-szego tomu trochę bardziej polubiłam), ale pojawia się też kilka naprawdę barwnych i niespotykanych i zdecydowanie intrygujących postaci. Ku mojego zaskoczeniu pojawił się Odyn, gang motocyklowy (o tak!!!), ludożercze trolle, boskie pszczoły,  kruki i tajemniczy Akuszer Bogów. Także autorka poza wieloma pomysłami z pierwszej książki wprowadziła naprawdę dużą nutę nowości, co sprawiło, że naprawdę doceniłam jej wyobraźnię. Aneta Jadowska w tym tomie zabiera nas na wyprawę, gdzie Nikita będzie musiała do walki z bogami nordyckimi. Znajdziemy tu ciekawe nawiązania do Frigg, Odyna czy Thora. 

Jestem osobą, która bardzo często ma sentyment do pierwszego tomu. Tak jest też tym razem. Choć malownicza Norwegia została wiarygodnie ukazana, to momentami miałam wrażenie, że opisy są lekko nużące. Autorka jakby za bardzo próbowała ucharakteryzować tę książkę na "tamte klimaty".  W pierwszym tomie, z racji na powiedziałabym "polskie środowisko" nie odczuwało się tak mocno tej stylizacji środowiskowej. Jeżeli chodzi o polskie elementy to w tym tomie zdecydowanie więcej jest... przekleństw. Mnie to nie przeszkadzało, język jest bardziej uszczypliwy i momentami bardziej zabawny. Kolejnym słabszym elementem jest zdecydowanie okładka. Choć całość nie jest złym pomysłem to pozostaje bardzo ważne pytanie: grafiku, co się stało z tą twarzą? Całość książki podobnie jak "Dziewczynę z dzielnicy cudów" również czytało się bardzo szybko. Miałam wrażenie, że tym razem autorka była bardziej konsekwentna w wydarzeniach/szczegółach, jakie opisywała. Nie znalazłam tutaj jakiś większych zgrzytów, co zdecydowanie działa na plus tej części. Wydaje mi się, że 1 i 2 tom są na równi. Oba ciekawe, wciągające i na swój sposób oryginalne. Choć kontynuacja nie przebiła początkowej historii, to okazała się być dobrą i przyjemną lekturą, która podsyciła moją ciekawość względem 3 tomu. 


"Moje życie było pojebane jak wenezuelska telenowela."

"Diabelski młyn" 

„– Boję się – przyznałam. 
– Strach daje siłę.”

Ten tom jest zakończeniem trylogii o Nikicie... czy to dobrze? Sama nie wiem. Autorka ciekawie wyczerpała temat i nie zdążyła nas zanudzić "pomysłami na siłę". Z drugiej strony Jestem przyzwyczajona do serii urban fantasy, które mają po 6-9 tomów, więc ciężko było mi się rozstać z tymi bohaterami tak szybko. W tym tomie pojawia się coś nowego. Narracja z punktu widzenia Robina, można nawet powiedzieć, że to on staje się głównym bohaterem tego tomu. Wraz z Nikitą wyruszają w drogę po niebezpiecznych Bezdrożach, aby odszukać odpowiedzi dotyczące przeszłości chłopaka. Było mi trochę szkoda, że bohaterowie znowu są w drodze, a nie wrócili gdzieś tam na stałe. Jednak nie musiałam zbyt długo żałować, bo okazało się, że ta książka też jest pełna akcji, śmiechu, walki, przyjaźni i zaskakujących momentów. Oczywiście pojawiają się nowe interesujące postacie, takie jak grupa magicznych, zwanych Niespokojnymi, bądź Cygański Książę. 

W tym tomie Aneta Jadowska skupia się na drodze i odkrywaniu tajemnic. Wyraźnie widać, że autorka postawiła na domknięcie "starych" wątków, przez co "nowe problemy" nie są aż tak rozbudowane, jak poprzednio. Może się wydawać, że ten tom jest najspokojniejszy z całego cyklu i stanowi ciekawe, stosunkowo lekkie zakończenie. Choć nie braknie tutaj niebezpieczeństw, krwi, zagrożeń, to gdzieś tam w tle mamy przeczucie, że całość idzie w dobrym kierunku. Autorka zdecydowanie postarała się kolekcjonując w książkach wszelkie informacje dotyczące mitologii, zwyczajów oraz obrzędów. W tym tomie znajdziecie ciekawie opisaną kulturę wędrownych taborów, więc dzieje się i nie ma nudy. Coś, co w sumie mi przeszkadzało to skróty... a dokładniej jeden szczególny. Aneta nagminnie stosowała nazewnictwo "CK" jako Cygańskiego Księcia... ja rozumiem, że to pojawia się w książce stosunkowo często, ale psuło to według mnie klimat całej tej cyganerii i kojarzyło mi się z jakimiś wojskowymi nazwami. 

W mojej ocenie trzeci tom niestety wypadł najsłabiej, aczkolwiek jeżeli ktoś z Was przeczyta dwa poprzednie (bardzo dobre!) tomy, to z pewnością będzie chciał poznać też zakończenie. Tutaj zabrakło mi tego "czegoś", pewnej dozy ekscytacji, jaką czułam czytając poprzednie książki. No i jestem wielkim zwolennikiem romansów między bohaterami, a tego w tych książkach nie ma. Jadowska postawiła na fantastykę z akcją, a nie na czułości, co w sumie dla jednych może być plusem, dla innych minusem. Zakończenie mnie zaskoczyło, choć nie było tak spektakularne, jak się tego spodziewałam. Całość oceniam jako "dobrą" i wydaje mi się, że warto po nią sięgnąć po przeczytaniu poprzednich historii Nikity i Robina. 


Stwór był rozmiarów dużego szczeniaka, labradora, czy wilczarza. Miał krępe, pokryte
 złotawą łuską ciało, długie masywne łapy - znak, że jeszcze sporo urośnie - i wężowy 
ogon, którym uderzał nerwowo o ziemię. Pyszczek z wielkimi uszami przywodził na 
myśl nietoperza - podobnie jak błoniaste skrzydła. Wielkie szczenięce ślepka, które 
patrzyły na mnie smutno. Wypełniłyby się łzami, gdyby stworzenie umiało płakać.
- Co się stało, głuptasie? - zapytałem.

______________________________________________________________________________

Podsumowanie

Czas poświęcony tym trzem książkom spędziłam naprawdę przyjemnie. Cieszę się, że zdecydowałam się poznać tą serię i mam nadzieję, że w niedalekim czasie uda mi się nadrobić resztę książek tej autorki. Jak to mówią... "chwalicie cudze, swego nie znacie". Do tej pory czytałam ten gatunek tylko w wydaniu zagranicznych autorów i wstyd powiedzieć, ale naprawdę nie liczyłam, że w Polsce może powstać coś w tym stylu na dobrym poziomie. Anetę Jadowską, a przynajmniej tę serię mogę polecić ze spokojnym sumieniem i wydaje mi się, że to dobry przykład polskiej autorki z sukcesem. To, co najbardziej zwraca uwagę w tych książkach to język. Lekki, dowcipny, z charakterem, czyli coś, co lubię. Dodatkowo wielowątkowość, oryginalność i brak nudy. Książki można potraktować jako ciekawe lektury na relaksujący weekend, bądź tak jak ja pożreć je w całości za jednym podejściem. Jedno jest pewne: łatwo się wciągnąć w losy głównych bohaterów i ciężko opuścić ich świat. Jeżeli autorka postanowi kontynuować tę serię, to wcale się nie obrażę ;)

A Wy czytaliście, bądź planujecie?

Za egzemplarz dziękuję:

4 komentarze:

  1. Nie są to moje klimaty, więc nie planuję lektury tego cyklu, ale cieszę się, że Tobie się podobało. 😊
    Pozdrawiam serdecznie i zapraszam w moje skromne blogowe progi. 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny i ciekawy, dopracowany post. Przyznam, że całkiem poważnie wahałam się nad ta serią, więc mam wgląd w całość bez spoilerów! Wydaje mi się, że mimo wszystko kupię, bo lubię polskich autorów i fantastykę! :D

    Pozdrawiam, S. K.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dla mnie to właśnie tom drugi wypada najgorzej. Nikita w kółko powtarza to samo, bezustannie jęcząc, a właściwie nic takiego w tej powieści się nie dzieje. Trzeci w moich oczach wypada dużo lepiej, bo w końcu obserwujemy świat oczami Robina, który jest o wiele sympatyczniejszy, niż Nikita.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie czytałam jeszcze trzeciego tomu, ale jestem pozytywnie nastawiona do lektury :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2014 Iskierka czyta , Blogger